Jessica teraz na pewno poklepałaby mnie po plecach i z dumą powiedziała: "A nie mówiłam żeby mu nie ufać! Teraz zostań tutaj a ja w końcu kopnę w jego dwie piłeczki za zranienie ciebie." Potrząsnęłam głową. W ciągu tych trzech tygodni dobrze poznałam Harrego. Ale chyba nie za dobrze. Teraz nie jestem pewna czy kiedykolwiek chciałam poznać go lepiej.
Moje wcześniejsze założenia dlaczego zostawił mnie wtedy samą na parkiecie znów powróciły do mojego umysłu:
1. Musiał zająć się czymś bardzo ważnym i totalnie stracił poczucie czasu.
2. Przestraszył się, że może to wszystko idzie zbyt szybko.
3. Może po prostu ma problemy. Problemy w domu, problemy towarzyskie, a ja jestem tylko częścią jego gry.
4. I coś czego nie mogłam wyjaśnić.
Miałam nadzieję, że może chodzić o teorię pierwszą lub drugą, ale teraz byłam pewna, że jednak chodzi o coś zupełnie innego. Byłam pewna tego tak, jak tego że spodenki SpongeBoba były kwadratowe. Może chodziło o numer trzy lub cztery, a jeżeli tak to naprawdę musi być coś poważnego. Może jego serce było totalnie stłumione przez jakąś dziewczynę? Może jest gejem? To znaczy, nie widziałam nigdy żeby zagadał to jakieś dziewczyny innej ode mnie. Normalnie to one zagadują do niego. Może pod pewnym względem czuję się jak facet. I winię za to piłkę nożną.. Albo może jego loki nie są naturalne i jeżeli mu na kimś zależy musi mu o tym powiedzieć?
Albo po prostu boi się przejmować i troszczyć o jakiegoś człowieka i automatycznie każdego od siebie odpycha. Moje ostatnie krople umysłu warknęły na mnie. Może..
- Ally! - odwróciłam się od jednego ze stolików by zobaczyć Matta idącego do mnie długimi powolnymi krokami. Jego twarz była zmartwiona i natychmiast odzwierciedliłam jego uczucia - Co ty mu powiedziałaś? - oddychał ciężko i wyglądał na nieźle zestresowanego.
- Co?
- Harremu! Kopnął w drzwi i wyleciał z budynku! - wskazał na kuchnie. O nie. Wiedziałam, że to jest dla mnie trudne, ale przecież w końcu przejrzałam na oczy, prawda? Chodzi mi o to, że pocałował mnie tak jak nigdy nikt mnie nie pocałował, a potem zachował się wobec mnie jak kompletny kretyn. I to boli. Mogłam skłamać i powiedzieć, że wszystko jest w porządku. Chociaż równie dobrze mogłam powiedzieć: "Spoko, lubię jak ktoś mnie rani! Proszę rób to dalej, to cholernie dobre uczucie." Ale te dwa kłamstwa przyjęłyby kurewsko duże znaczenie i wysoki poziom, wyższy od samego Boga, ale to przecież nie jest możliwe, co nie? Nie wiem, nawet nie potrafię odrobić pracy domowej...
- J-ja.. - zajęczałam. Matt westchnął i wziął ode mnie tace z jedzeniem z lekkim uśmiechem.
- Alyssa, on naprawdę cię lubi. On ma poważne problemy, ale tak naprawdę wszystko czego potrzebuje to ktoś. Proszę, po prostu idź z nim pogadaj czy coś. On się nie uspokoi jeżeli cały czas będzie myślał, że cię stracił. - słowa, które właśnie wydostały się ust Matta zszokowały mnie. Stałam oniemiała patrząc się na niego - Idź! - krzyknął z namową w głosie.
- Co sprawia, że myślisz że mnie stracił? - zapytałam zdezorientowana.
- Alyssa, znam Harrego. Nigdy niczym się tak nie denerwował, chyba że chodziło o ciebie. On bez przerwy o tobie gada. - uśmiech pojawił się na moich ustach i zdołałam poczuć jak moje policzki są koloru papryczki chilli, którą jadłam ostatniego dnia.
- Naprawdę? Co mówił?
Matt pokręcił głową i zaśmiał się.
- Alyssa, musisz iść. - przypomniał mi.
- Ah, no tak. - pobiegłam w stronę kuchni, ale zaraz zawróciłam i podbiegłam z powrotem do Matta - Ale co ja mam mu powiedzieć? - poddenerwowałam się. Co za cyrk, co nie? Zaledwie minutę temu miałam odwagę by powiedzieć mu co czuję, ale jak już przyszło co do czego, stałam się kompletnym mięczakiem. Czasami mnie denerwuje, onieśmiela, a potem po prostu patrzę w jego oczy.
- Wszystko! - krzyknął, a ja znów pobiegłam do wyjścia.
Późne letnie powietrze uderzyło mnie kiedy wyszłam z tego ogromnego budynku otoczonego setką samochodów. Spojrzałam na drogę przede mną i jęknęłam. Nie miałam pojęcia gdzie jestem i dokąd tak naprawdę iść. Postanowiłam posłuchać mojego instynktu, którego tak naprawdę nigdy wcześniej nie słuchałam. Może czas to zmienić.
Musiałam chodzić co najmniej dziesięć minut, czułam się beznadziejnie. Ruszyłam wzdłuż drogi wyłożonej drobnym żwirem. Nic nie słyszałam oprócz ćwierkania jakiegoś ptaka i szurania moich butów po żwirze. Już miałam zawrócić, kiedy dotarłam do górnej części drogi, która uderzyła mnie przepięknym widokiem. Duże otwarte jezioro otoczone drzewami i licznymi skałami.
- Wow. - tylko tyle zdołałam powiedzieć.
Było ogromne, a żwirowa dróżka ciągnęła się wokół niego. Słońce jeszcze świeciło z góry, dzięki czemu kuszącą propozycją było po prostu wskoczyć i popływać. Małe świecące lampki spoczywały na tafli jeziora, a drewniany pomost był jedyną rzeczą, która miała kontakt z wodą. Natychmiast zorientowałam się gdzie jestem. To jest to jezioro, o którym opowiadała mi Jessica. I Matt o tym wiedział.
Od razu uderzyła we mnie nadzieja, że to tutaj Harry musi być po swojej 'ucieczce'. Moje oczy przeskanowały całe jezioro i jego otoczenie jeszcze raz i wylądowały na osobie na zupełnym poboczu wody. Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam na drugą stronę jeziora.
Jego głowa wisiała, a oczy były skierowane na czystą wodę. Stałam przez parę chwil i po prostu go oglądałam. Wyglądał tak bezradnie.. Wyglądał jak mały chłopiec, który nie ma gdzie się podziać. Zalał mnie żal i sympatia do niego. Nie obchodziło mnie teraz co zrobił czy co ja powiedziałam. Było mi go żal. Nie wiedziałam dokładnie dlaczego, ale było.
- Harry.. - mój głos był ledwie szeptem. Nie powiedział nic. Zamiast tego spojrzał na mnie znad wody oczami, które skrywały tak wiele emocji. Zgięłam kolana, usiadłam obok niego i oplotłam go swoimi ramionami. Nie mogłam nic na to poradzić. Udręką dla mojego serca było patrzenie na innego Harrego niż tego pewnego siebie i zarozumiałego gościa. A myśl, że to ja do tego doprowadziłam sprawiała, że czułam się jeszcze gorzej - Tak mi przykro.. - wyszeptałam i schowałam głowę w jego szyję.
- Co ty tutaj robisz? - jego głos był spięty.
Puściłam go i usadowiłam się obok pozwalając moim nogom zwisać tuż nad wodą.
- Szukałam cię. - odpowiedziałam i spojrzałam na tego małego i bezbronnego teraz chłopca obok mnie - Harry, przepraszam. Nie to miałam na myśli.
- Miałaś to na myśli, Alyssa. - westchnął. Spuścił wzrok z jeziora i spojrzał na mnie co wprawiło mnie w smutek - Nie zrobiłaś nic złego. To była moja wina. To zawsze moja wina.. - kontynuował.
- Harry, ja.. - próbowałam z nim rozmawiać, ale mi przerwał.
- Alyssa, posłuchaj. - jego twarz była poważna, ale jego oczy ogarniał ból i smutek - Nie jestem dobrym gościem. - Te same słowa powiedział kiedy rozmawialiśmy wcześniej - Mam kłopoty i nie chcę żebyś była w nie wplątana. - westchnął ciężko, a jego wzrok znów przeniósł się na taflę wody - Kiedy po raz pierwszy cię zobaczyłem, poczułem nadzieję i nie byłem w stanie się kontrolować. Pocałowałem cię i nie wiedziałem, że to błąd, bo to po prostu się stało. - spojrzał na mnie ponownie swoimi dużymi oczyma. Zastanawiałam się cały czas, co on ukrywa i miałam zamiar dowiedzieć się tego tu i teraz-bez względu na konsekwencje. Bez różnicy czy znowu mnie to zrani. Chcę wiedzieć - Przepraszam, że cię zraniłem. Nie chcę skrzywdzić cię jeszcze bardziej, a wiem że tak by się stało. - jego głos był ochrypły, wiedziałam że jest na granicy płaczu - Nie jestem dobrym gościem. - wyrzucił to z siebie raz jeszcze.
- Nie, nie jesteś. - powiedziałam stanowczo. Jego oczy od razu odnalazły moje i dostrzegłam, że w tym szmaragdowym zielonym morzu znajduję się iskierka nadziei. Przechylił głowę na bok i pokręcił nią nie zgadzając się z moją odpowiedzią. Spojrzałam na niego martwo i powiedziałam - Nie skrzywdzisz mnie jeszcze bardziej. - przysunęłam się bliżej niego - Nie jesteś złym człowiekiem Harry. Bez względu na to czego w życiu doświadczyłeś, przestań przekonywać siebie i innych, że taki właśnie jesteś.
Spojrzał na mnie zaskoczony, a jego oczy przeszył mrok zanim zdążył odpowiedzieć.
- Ty nic nie wiesz. - odwrócił się w stronę wody i ponownie mnie zamknął. Onieśmielił. Westchnęłam. To robiło się co raz cięższe, ale byłam zdeterminowana. Chciałam żeby mi zaufał, chciałam by był w stanie ze mną rozmawiać. Wiedziałam, że żeby to osiągnąć muszę być cierpliwa.
- Wiem. - wyszeptałam. Harry spojrzał na mnie. Nie mogłam dłużej patrzeć na te mokre oczy. Chwyciłam jego twarz w obie dłonie i wręcz zderzyłam swoje usta z jego. Całowałam go mocno i szczerze, nie ukrywając żadnych z moich uczuć. Z jego ust wydobył się cichy jęk, a ja odsunęłam się ze zwycięskim uśmiechem.
Patrzył na mnie całkowicie zdumiony i zaskoczony. Minęło parę sekund intensywnej ciszy kiedy na jego ustach pojawił się nieśmiały uśmiech. Odwzajemniłam jego uśmiech i spojrzałam w ziemię zaskoczona swoim własnym wybuchem uczuć.
- Ufam ci, Harry. - uniosłam wzrok na jego szeroko otwarte oczy, które znowu były podparte nadzieją i wdzięcznością - Ty też musisz sobie zaufać. - wyszeptałam nieco ciszej nie wiedząc czy mam na niego spojrzeć, czy nie.
- Nie jestem dobrym człowiekiem, Alyssa. Jeśli byś to wiedziała, nie siedziałabyś teraz tutaj ze mną. - westchnął i wsunął rękę w swoje włosy.
- Ufam ci. - powtórzyłam z nieco większą siłą i determinacją niż poprzednio.
Niewielki chichot oderwał mój wzrok z ziemi. Spojrzał na mnie rozbawiony. Ale nadzieja i wdzięczność wciąż tam były.
- Nigdy się nie poddajesz, prawda? - zmarszczyłam brwi i pokręciłam energicznie głową.
- Ufasz mi? - zapytałam. Jeżeli mi zaufał, będzie miał wszystko czego potrzebuje-bo ja ufam mu.
Tym razem to nie ja zaatakowałam jego usta, tym razem to ja zostałam zaatakowana. Uśmiechnęłam się czując jego miękkie usta na swoich. Od piątku marzyłam, aby znowu je poczuć. Odwzajemniłam pocałunek. Nasze usta zgodnie razem się poruszały, kiedy nasze dłonie się spotkały. To było takie namiętne i pełne pasji.. Zarzuciłam ręce na jego szyję, kiedy zmienił pozycję. Nie mogłam się powstrzymać. Wypuściłam z ust głośny jęk, kiedy jego język znalazł drogę do moich rozchylonych warg. Nasze języki splotły się razem, oboje cieszyliśmy się chwilą. Czas się dla nas zatrzymał. Moje palce wplotły się w jego czuprynę a jego dłonie przesuwały się wzdłuż moich pleców. Pocałunek stał się jeszcze bardziej gorący i namiętny. Silna potrzeba biła z ust Harrego, powoli przeradzało się to w pożądanie. Znowu ten seksowny jęk wydobył się z jego gardła i uśmiechnęłam się odrywając się od niego. Opierał swoje czoło o moje. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, ciężko oddychając.
- Ufam ci. - powiedział w końcu - Ja po prostu nie wiem czy mogę zaufać sobie. - jego oczy znów odnalazły moje-szerokie i pełne emocji. Nienawidzę tego uczucia, kiedy nie wiem co dzieje się w jego głowie. Jego spojrzenie jest zawsze takie niewzruszone.
Ujęłam w dłoń jego policzek i musnęłam delikatnie jego wargi. Jego oddech stał się jeszcze cięższy kiedy zacisnął oczy. Tak jakby go to bolało. Wyglądał tak wrażliwie.
- Więc spróbuj. - uśmiechnęłam się. Dałam mu nadzieję, której potrzebował. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się lekko - Ufam ci i ty też powinieneś.
Już miał coś powiedzieć, ale zadzwonił mój telefon, wyciągając nas z naszej magicznej bańki. Usłyszałam jego westchnięcie kiedy wyciągnęłam urządzenie z kieszeni fartucha.
- To Jess. - powiedziałam. Harry skinął głową i wstał kiedy odebrałam połączenie.
- Halo?
- Hej, tu Matt. Musicie wracać, Jess się stresuje. - powiedział szybko - Deser jest gotowy do podania i potrzebujemy wszystkich ludzi żeby go podać. Show i tańce nie potrwają zbyt długo.
- Tak, idziemy, idziemy! - nie traciłam czasu na dalsze pytania i odłożyłam słuchawkę.
- Co mówiła? - Harry zapytał kiedy wstałam.
- To Matt. Potrzebują z powrotem swoich kelnerów. - schowałam telefon z powrotem do kieszeni i spojrzałam na Harrego kiedy stał na tle zachodzącego słońca. Wyglądał tak bosko - O czym to my rozmawialiśmy? - zapytałam.
Otworzył usta żeby po chwili szybko je zamknąć. Jego oczy zrobiły się duże by spoglądać na mnie uważnie-tak jak to robi Mystery Guy. Po cichu sięgnął po moją rękę, a ja ścisnęłam jego dłoń z lekkim uśmiechem. Zdałam sobie sprawę, że nie ma w zamiarze od razu powiedzieć mi o co w tym wszystkim chodzi. Więc nie będę naciskać. Tak jak obiecywałam. Uśmiechnęłam się jeszcze raz kiedy jego dłoń oplotła moją, a jego oczy znowu skrywały tyle emocji. Uśmiechnął się z wdzięcznością.
- Wracajmy.
_______________________________
Taki tam Harry nad jeziorem:
awww. :'(
_______________________________
helloł. Kocham ten rozdział!
Ostatnio mam gorsze dni, w chuuuj nauki i wgl! Przepraszam jeżeli są błędy.
Kocham was miśki!
Lady_Debil :)
Kolejny rozdział w sobote/niedziele. Jak nie bede miała kaca.
DŁUGI WEEKEND!

suuuper <3 KIEDY NEXT??
OdpowiedzUsuńCudowne jak zawsze jeju niabgoavgioasvgio <3
OdpowiedzUsuńAww.. zarąbisty <3
OdpowiedzUsuńBoże ten rozdział jest wspaniały . Czekam na następny @TediBetii
OdpowiedzUsuńSuper! Kiedy następny?
OdpowiedzUsuńŚwietny! Kiedy następny?
OdpowiedzUsuńjutro :)
Usuń