sobota, 5 października 2013

Rozdział 6. - I'm sorry.

Mieszane uczucia.
Nie mam zielonego pojęcia co o tym wszystkim myśleć. Wszystkie moje myśli i uczucia są pomieszane, nie wiem co ze sobą zrobić. Nie wiem o czym myśleć, nawet nie wiem o czym powinnam myśleć. Potrząsnęłam głową z irytacją. Nie spałam dobrze od piątku. Oczywiste jest źródło mojego zagubienia. Harry. Nasz pocałunek... Nadal czuje na sobie jego napierające na mnie ciało i usta. Trochę kiepsko to brzmi, wiem. Ale on tamtego czasu nie zadzwonił i nie napisał. Wiem, że minęły przecież tylko dwa dni, ale czuję się jakby minęły dwie dekady. Właśnie zajadam się lodami Ben&Jerry's o smaku ciasteczek i jem je jakby to były ostatnie lody na ziemi. Robię wszystko by nie stać się zdesperowaną suką, która w myślach rzuca się na niego. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy.
Dzwonek mojego telefonu zabrzęczał w mojej głowie i sięgnęłam sennie ręką akceptując przychodzące połączenie.
- Halo? - podniosłam się na łóżku i przetarłam oczy.
- Ally! W końcu! - odsunęłam telefon z dala od mojego ucha kiedy głos Jess boleśnie głośno zabrzmiał w słuchawce.
- Tak, to ja. - uśmiechnęłam się w połowie.
- Oczywiście, że ty. Jesteś gotowa? Mam nadzieję, że nie zapomniałaś?
O kurwa.
- Nie, nie, nie! Oczywiście, że nie! - spadłam z łóżka i szybko wstałam, prostując moją koszulę - J-ja jestem już prawie gotowa! Tylko coś zjem. Daj mi dwadzieścia minut. - jak mogłam zapomnieć! Kiedy wczoraj przyszła, torturowała mnie tym przez cały dzień. Nie zostawi mnie teraz w spokoju, zwłaszcza kiedy powiedziałem jej o naszym pocałunku. Moim i Harrego.

Harry. . .

- Jesteś tam? - Jess sprowadziła mnie na ziemię.
- T-tak.
- Piętnaście minut, Alyssa! Masz być gotowa. - Jess rozłączyła się, nie dając mi czasu do myślenia. Szlak.
Pobiegłam do łazienki i jęknęłam. Moje włosy to jeden wielki bałagan. Szybko sprawdziłam godzinę na moim zegarku.
- Już pierwsza?! - jak ja kocham poranki...
Szybko rozczesałam włosy, wyprostowałam je i przemyłam twarz. Strój, który wczoraj przyniosła mi Jess nadal leżał na moim łóżku. Zwykła, gładka biała koszula z długimi rękawami i ołówkowa spódnica wraz z fartuchem. Właśnie tak. Pomagam dzisiaj pani Lion. Jest organizatorem wesel. Tym razem organizuje ślub swojej bliskiej przyjaciółki, a że załoga była za mała to ja i Jess wkraczamy do akcji. Służenie i kelnerowanie na pewno nie jest moją mocną stroną, ale to chyba nie jest aż takie trudne. Dobre jedzenie i... Harry też tam będzie. Harry i Matt oczywiście.

Zdążyłam wcisnąć się w strój, doprowadzić się do jakiegoś reprezentacyjnego stanu i wcisnąć w siebie garść kukurydzianych płatków popijając je mlekiem prosto z kartonu. W sumie tak jak zawsze. Rozległo się głośne pukanie do drzwi. Szybko schowałam mleko do lodówki, wciągnęłam na siebie buty, torbę Nike i pobiegłam do drzwi.
- Proszę, powiedz, że nie masz zamiaru w tym wychodzić. - Jess spojrzała w dół na moje trampki odpalając samochód. Spojrzałam tylko na nią z ustami uformowanymi w literę 'O'. Zawsze ubieram trampki - Moja mama będzie miała jakąś dodatkowa parę dla ciebie. - zaśmiała się.

Zegar powoli wybijał drugą godzinę, więc goście powoli zaczęli przyjeżdżać. Przestrzeń była ogromna, a wszystko było udekorowane i dopracowane w każdym możliwym szczególe. To było naprawdę świetnie zaplanowane.
- Twoja mama jest dobra. - powiedziałam do Jess, stawiając nacisk na dobra kiedy wciskałam na siebie jakieś nudne czarne buty.
- Taa, poświęciła piekielnie dużo czasu żeby to jakoś wyglądało. No i jest wdzięczna, że chciałaś dzisiaj pomóc. - uśmiechnęłam się na jej słowa. Zamierzałam robić dzisiaj rzeczy, które kompletnie odetną mnie od zajadania się lodami i oglądania dramatów na ekranie telewizora - Stąd bierzemy tace z jedzeniem. - powiedziała Jess kiedy stałyśmy w dużej kuchni. Kucharze byli w wirze pracy, a jedzenie raz po raz wędrowało na wielkie tace na stole. Skinęłam głową - No i po prostu będziemy w kółko chodzić stąd na salę i upewniać się, że tace są na każdym stoliku. - spojrzałam w dwa małe okrągłe okienka w podwójnych kuchennych drzwiach. Było bardzo dużo stolików. Było bardzo dużo ludzi! - I wszystkie puste tacki zabierasz i przynosisz do myjki, która będzie tutaj. - obróciłam się, a Jess wskazała na miejsce obok rzędu zmywarek. Znowu pokiwałam głową. To chyba nie będzie takie trudne.
- Kiedy przyjdzie Matt? - zapytałam.
- Powinni być tutaj z Harrym za minutę. On nadal się do ciebie nie odezwał, prawda?
- Nie. - potrząsnęłam głową - Trochę się denerwuję, Jess. - moje myśli znowu powędrowały do naszego nieprzyzwoitego pocałunku. Tak szybko wtedy poszedł. Rzucił słowo na pożegnanie i po prostu wyszedł. Byłam zbyt zajęta swoim rajem by nawet zauważyć jakąś oznakę w jego oczach kiedy zamykał drzwi.
- Nie martw się, Ally. Myślę, że nie pocałowałby cię jeśli to by dla niego nic nie znaczyło. - uśmiechnęła się - W przeciwnym razie, osobiście kopnę go w jego piłeczki. - mrugnęła. Boże Jess, ty i te twoje piłkarskie żarciki. Zaśmiałam się kiedy na twarzy mojej przyjaciółki pojawił się ogromny uśmiech - Matty! - pisnęła Jessica, a zaraz po tym moje serce przestało bić. Przysięgam. Za Mattem stał Harry, idealny jak zawsze. Miał białą koszulę starannie wciśniętą w czarne spodnie od garnituru. Jego włosy były rozmierzwione i znowu mogłam podziwiać palce, które starają się ułożyć jego grzywę. Miał zawiązany fartuch wokół bioder. Zatrzymał się przed Jessicą, której usta przytwierdzone były do warg Matta.
- Głupio się z tym czuję. - powiedział i szarpnął sznurkiem od fartucha. Zachichotałam.
- Każdy musiał to założyć. - Jess zdeklarowała, kiedy Matt i ona w końcu skończyli się witać.
Po prostu stałam i patrzyłam na niego gdy Jess tłumaczyła im to samo co mnie przed chwilą. Jego wysoka sylwetka i profil naprawdę przyprawiały mnie o ślinotok. Przeczesał włosy dłonią co najmniej dwa razy, ah. Matt też wyglądał świetnie. Te same ubrania i pomierzwione jasno brązowe włosy. Uśmiechnął się do mnie znacząco.
- Cześć Ally. - powiedział, a ja przywitałam go z szerokim uśmiechem.
- Więc kiedy zaczynamy? - Harry zapytał. Heej, z tobą też chciałabym się przywitać panie Styles..
- Za około trzydzieści minut. - odpowiedziała Jess - Wszyscy goście powinni już wtedy siedzieć na swoich miejscach.
Gapiłam się desperacko na Harrego by przynajmniej na mnie spojrzał. I zrobił to. Jego oczy spotkały moje beznamiętnym wzrokiem. Tylko na mnie spojrzał, bez żadnych uczuć. Tak bardzo chciałabym teraz móc czytać w jego myślach. Patrzył na mnie jakbym była ścianą czy czymkolwiek nie wartym uwagi. Mam na sobie zimny wyraz twarzy. A całe moje zdenerwowanie spoczywa teraz z podwójną siłą na moich ramionach.
- Harry. - Jess przerwała naszą 'wymianę spojrzeń'. Patrzył na nią wsłuchując się i znów mierzwiąc czuprynę dłońmi - Ty i Alyssa będziecie podawać razem te dwa dania. - wskazała na tacki, które zawierały dwa różne rodzaje jedzenia - A Matt i ja będziemy serwować drinki i pomagać tutaj przy.. brudnych naczyniach. - Matt uśmiechnął się jednoznacznie kiedy skończyła i przyciągnął ją do siebie obejmując w talii.
- Brudne naczynia? - Harry zażartował i przewrócił oczami. Znowu to samo..


- Coś się stało? - szybko zapytałam Harrego wstrzymując oddech kiedy szliśmy wzdłuż stolików z tacami. Spojrzał na mnie serwując danie gościom po drugiej stronie stolika. Jego oczy były ciemne, wypełnione i pokazywały tak wiele emocji. I miałam już odpowiedź na swoje pytanie. Coś się stało. Obsłużyliśmy kolejne dwa stoliki zanim zabraliśmy tacę do innych brudnych naczyń.
- Harry, porozmawiaj ze mną. - uwięziłam go przy ścianie, od razu kiedy weszliśmy do kuchni.
- Alyssa, nie mamy o czym rozmawiać. - powiedział chłodno, nawet na mnie nie patrząc. Gapiłam się na niego kiedy powoli odepchnął mnie od siebie i ruszył po kolejne porcje jedzenia. To wszystko co ma do powiedzenia? Łzy mrowiły moje oczy patrząc na jego twarzy kiedy wychodził z kuchni. To boli. Jak to do cholery nie mamy o czym rozmawiać?!
Przełknęłam gulę w gardle, chwyciłam dwie tacki i poszłam za nim. Dziękuje Jess, tego właśnie potrzebowałam! Pracy z nim. I gdyby jeszcze tego było za mało, spostrzegłam Emily Woods przy jednym ze stolików. Tak, Emily Woods. Lepiej znaną jako Blondi. Bóg naprawdę musi mnie dzisiaj nienawidzić.
- Nie wiedziałam, że pracujesz jako kelner Harry. - zaczęła natychmiast, uwodzicielskim tonem kiedy przyszła jej kolej na wybór jedzenia - Ten uniform naprawdę do ciebie pasuje. - zatrzepotała rzęsami i przejechała palcami po jego brzuchu i biodrach. Jestem jedyną osobą tutaj, która uważa to za nieodpowiednie?
- Przepraszaam. - zniecierpliwiony gość pomachał mi ręką przed oczyma - Czy jest możliwe dostać tu coś do jedzenia?
- A tak, przepraszam. - mruknęłam pokornie. Czy on nie rozumie, że jestem teraz w środku moich dziewczęcych problemów? Spojrzałam dyskretnie na Blondi, która kontynuowała flirt z Harrym. Jej długie blond włosy były wyprostowane, a na sobie miała obcisłą różową kieckę. Dlaczego mnie to nie dziwi? Ulgą w tym wszystkim było to, że on nie odpowiadał na jej zaloty. Chciałam się uśmiechnąć-poczułam zwycięstwo-ale nie mogłam. Byłam zła. Bardzo zła.
Wycofałam się ze stolika z pustymi tackami zdecydowanym krokiem. Wróciłam z kolejnymi dwoma pełnymi porcjami jedzenia i dalej serwowałam je przybyłym gościom. Miałam robotę do zrobienia i nie mogę pozwolić by on miał na to wpływ. Zgodziłam się z moją podświadomością.
Musi tu być co najmniej pięćset ludzi, a Harry ignoruje tak wiele krótkich i obcisłych sukienek. Przypomniał mi się dzień ślubu moich rodziców. Miałam tylko siedem lat, ale pamiętam jakby to było wczoraj. Miałam na sobie białą sukienkę uszytą przez moją mamę. Chodziłam wokoło, tańczyłam z ciotkami i wujkami i rozmawiałam o moim ślubie w dalekiej przyszłości. Chciałam mieć ślub taki jak ich, tylko większy. No i zawsze chciałam wesele z basenem na zewnątrz i boiskiem piłkarskim. Po posiłku goście mogliby zaczerpnąć trochę ruchu i dobrej zabawy! Uśmiechnęłam się na samą myśl. Czas biegnie tak szybko. Ale tak właśnie zrobię, mamo.


- Alyssa. - dreszcz przeszedł przez całą długość mojego kręgosłupa kiedy tylko usłyszałam ten seksowny głos. Uniosłam ramiona i zaparło mi dech w piersi. Robię to co robiłam do tej pory; sortuję jedzenie układając je na tacy i ignoruję osobę stojącą za mną. Zamarłam kiedy jego ciepła dłoń spotkała moje ramię - Alyssa, posłuchaj. - jego głos był cichy.
- Przecież nie mamy o czym mówić Harry, nie pamiętasz? - rzuciłam za siebie i wróciłam do swojego zajęcia - Nawet nie waż się mówić niczego w stylu "tu nie chodzi ciebie, tylko o mnie", zrozumiałeś?! - spojrzałam na niego wściekle i chwyciłam do ręki dwie tace. Zablokował mi wyjście z kuchni i spojrzał na mnie przepraszająco kiedy jego ręka powędrowała do jego włosów by znowu je pomierzwić - Rusz się! Mam ważniejsze rzeczy do roboty.
Harry odetchnął głęboko.
- Alyssa. Zignorowałem cię dla twojego własnego dobra. Nie powinienem cię całować, ale zrobiłem to bo jestem kurwa głupi. - westchnął ciężko i ponownie jego palce powędrowały do jego czupryny. Jestem pewna, że pewnego dnia po prostu zrzuci te pieprzoną perukę z głowy - Nie jestem dobrym gościem, Alyssa. Ale nie mogłem się powstrzymać, żeby cię nie pocałować. J-ja nie kontroluje samego siebie kiedy jesteś w pobliżu. Przeraża mnie to. - moje oczy rozszerzyły się patrząc na niego. Jego świecące zielone oczy były wypełnione mnóstwem emocji. Żal, poczucie winy, smutek, ból, strach. I nadzieja - Nie jestem dobrym gościem, Alyssa. - powtórzył tak wolno i cicho, że prawie nie mogłam go usłyszeć. Westchnął i spojrzał na mnie - Ja po prostu nie chcę cię skrzywdzić.
Moje serce zacisnęło się w mojej klatce piersiowej. Chciałam go pocałować. Chciałam być tutaj dla niego. Chciałam mu powiedzieć, że tu jestem. Chciałam mu powiedzieć, że mu ufam. Ale nie mogłam. Nie mogłam pozwolić mu myśleć, że zabawił się mną i po prostu zostawił. Odebrało mi to każdą część mojej odwagi. Ale zrobiłam to. Powiedziałam.
- Już to zrobiłeś, Harry.

__________________________________

Uszanowanko!
W końcu, co nie? ;d
Wiem wiem, że we wtorek miał być, ale to co sie dzieje teraz w szkole to porażka. I jeszcze mam inne problemy na głowie.. I jeszcze próby bo prowadzę jakąś uroczystość w szkole.
Co myślicie o rozdziale? Emocje sięgają zenitu!
Nie mam pojęcia kiedy kolejny rodział. Być może przetłumaczę go w weekend i wstawie w tygodniu, a jak nie to będzie za tydzień.
Kocham was ziomki! Lady_Debil

Ps. Jeżeli przeczytałaś i czekasz na kolejny rozdział-napisz parę słów! :)

13 komentarzy:

  1. Super rozdział <3 wręcz zajebisty :d mega ciekawy :) nie moge sie doczekać kolejnego <3 @Swaggirlnumber1

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega rozdział :* Uwielbiam to opowiadanie , czekam na kolejne xx @TediBetii

    OdpowiedzUsuń
  3. Boooska lekturka!!! xD Nie moge się doczekać na następny rozdział!! Dodawaj jak najszybciej bo zeświruje!!! xD KOCHAM!! Twoja @Baska69 <33

    OdpowiedzUsuń
  4. w jednej rece suszarka i czytalam sobie rozdzial! Tak sie nie moglam doczekac! Oh! Czekam na kolejne, szybciutko! Kocham Cie! :) Twoja @awhmyblanco :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ulalalalal ♥♥
    Oj ten Harry -,-
    Biedna Alyssa ;c
    Czekam na nn - TruskawkaaxD ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu to jest takie niagioab
    Harry jest taki tajemniczy jeju :c
    W takim momencie musiałaś skończyć ;_; Czekam na nn ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowity! <3
    Czekam na kolejny :) Już dawno czytałam ten rozdział, ale zapomniałam skomentować :D
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że mnie powiadomisz o kolejnym rozdziale!
    @ILarsy_With_You

    OdpowiedzUsuń
  8. super rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy kolejny ? :d nie moge sie doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. uuuuu lala chce nowy rozdział!!!!! ;d

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny ;) i jak zawsze w każdym fanfikszyn Harry musi coś zepsuć ;o

    OdpowiedzUsuń