poniedziałek, 21 października 2013

Rozdział 8. - For how long?

- Później mam zamiar poznać wszystkie pikantne szczegóły! - Jess wskazała na mnie palcem kiedy wstawałam z moją ukochaną kanapką w dłoni. Zaśmiałam się.
- W tym nie było nic pikantnego! Ogarnij się. - wzięłam resztę kanapki do ust i chwyciłam moją torbę.
- Wiem że było! - uśmiechnęła się - Dlatego nagle musisz iść do łazienki! - zmrużyła oczy z chytrym uśmiechem. Wyśmiałam ją i pokręciłam głową. Może i chciałam uciec od jej wścibskich pytań, ale tak nie było. Wolałam iść do łazienki na sam koniec przerwy żeby potem od razu udać się pod salę. Lepsze to niż stanie w kolejce tuż po dzwonku na przerwę obiadową a potem szukanie miejsca w stołówce przez pół godziny żeby usiąść tylko na dwie minuty. Z uśmiechem zgodziłam się z moimi myślami i otworzyłam drzwi do damskiej łazienki.
Zwykła łazienka z paroma kabinami, czterema umywalkami i oczywiście lustrami. Białe ściany i małe trójkątne okno, które wciąż pozostawało otwarte. Prawdopodobnie dlatego, że było za wysoko by ktokolwiek mógł je zamknąć. Kiedy zakończyłam swój biznes w jednej z kabim, wyszłam i spojrzałam w lustro. Słodko. Moje niebieskie oczy nudno spoglądały na moje odbicie, a brązowe włosy kaskadami opadały na ramiona. Jak zwykle.
Nuciłam szczęśliwie pod nosem 'Paradise' Coldplay kiedy przeszkodził mi jakiś strasznie piskliwy głos.
- Alyssa, prawda? - o boże, co? Spojrzałam w prawo i stanęłam oko w oko z Blondi. Jej makijaż prawie mnie oślepił, nie mówiąc już o jej ciuchach.
- Uhm, tak. To ja. - odpowiedziałam niezręcznie, patrząc na nią. Zwróciła się przodem do mnie z uśmiechem na twarzy, ręką opierając się o umywalkę. Wszystko to robiła z przerażająco fałszywym uśmieszkiem. Dziwna sprawa. Ale najważniejszą rzeczą było.. Dlaczego ze wszystkich na Ziemi, właśnie ona musiała do mnie zagadać? - A ty tooo? - i zamarłam.
Emily Woods. Słyszałam i wymawiałam to imię przecież setki razy. Ale w tym momencie, stała ze mną twarzą w twarz.
Nie lubię tej dziewczyny.
Jest popularna.
Myśli, że każdy ją zna.
Nie mam zamiaru dać jej tej satysfakcji. Może jest do tego przyzwyczajona. Ale nie. Niech dam jej nawet pomyśleć 'oh, jestem taka fajna i znana, każdy mnie zna i kocha, ah ah'. Za chuja nie. Nadal nie rozumiałam dlaczego zaczęła ze mną tą rozmowę.
Na moment jej świecące od tony błyszczyku usta utworzyły prostą linię. Wiedziałam, że szarpnęłam jej nerwami i samooceną. Ale niestety szybko się poskładała.
- Emily. - uśmiechnęła się jeszcze bardziej zdradziecko niż przed chwilą - Emily Woods. - wyciągnęła swoją w pełni wypielęgnowaną dłoń w moją stronę i uścisnęłam ją, odwzajemniając uśmiech.
- Okej. - zaśmiałam się. Głośny śmiech z jej ust rozległ się po całym pomieszczeniu, co mnie nieźle zaskoczyło. Myślałam, że nie może być nic bardziej fałszywego niż jej uśmiech. Myliłam się.
- Niezłą wyrobiłaś sobie opinię w szkolę. - przestała się śmiać. Ale nadal się uśmiechała kiedy poluźniła swój uścisk i puściła moją rękę. Wyrobiłam opinię? O co jej chodzi? Jej uśmiech robił się coraz szerszy, a na mojej twarzy pojawiło się jeszcze większe zmieszanie. Nagle zamiast jej uśmiechu znów pojawiła się ta prosta ponura linia na jej ustach - Ludzie mówią, że ty i Harold jesteście parą. - westchnęła.
- Masz na myśli Harrego? - zapytałam. Założyła ręce na piersi i stała na jednej nodze opierając się biodrem o szkolną umywalkę - Dlaczego tak mówią? - znowu zapytałam. Nie zamierzałam nic mówić. Nie jej.
- Dobrze! Odbieram to jako nie. - zmarszczyłam brwi jako odpowiedź na jej komentarz. Blondi wyprostowała się i zrobiła krok bliżej mnie - Tak trzymaj. Tak będzie lepiej, dla was obojga. - powiedziała niemal groźnym tonem. Diabelski uśmiech pojawił się na jej ustach i to była pierwsza rzecz u niej, jaką uznałam za przekonującą. Wręcz dało się zobaczyć piekło w jej oczach. Jej krystalicznie niebieskie oczy jak u lalki Barbie błyszczały od obietnicy. Mój oddech nagle stał się ciężki. Za ciężki. Dreszcz przeszedł przez całą długość mojego kręgosłupa i po raz pierwszy wzięłam na poważnie przestrogi Jess: "Zawsze pamiętaj moje słowa Alyssa."
Wyszła z łazienki zarzucając swoją blond czupryną. Zostawiła mnie samą i zszokowaną słysząc stukot jej wysokich obcasów. W ciągu kilku sekund zmyła ze mnie całą pewność siebie i dobry nastrój z tego dnia.

- Co się stało? - Jess usiadła na ławce obok mnie kiedy zakładałam piłkarskie getry. Podciągnęłam je tak wysoko by logo Umbro było widoczne. Nie potrafiłam określić swoich uczuć. Nadal byłam w lekkim szoku. Emily była taka.. poważna. Próbowałam potraktować ją gorzej niż gówno, ale to wszystko gdzieś uciekło. Zakładam, że nie ma czasu by spełniać swoje groźby co do mnie. Powiedziała to tylko i wyłącznie dla swojego spokoju.
- Emily. - wyszeptałam zerkając w oczy Jessici, zanim zaczęłam wciągać na siebie drugą skarpetkę.
- Blondi? Że co? Co się stało? - te trzy pytania tak szybko wyrolowały się z jej ust a po sekundzie już kucała przede mną na swoich kolanach.
- Ona... - zamarłam. Nie wiedziałam co powiedzieć, jak to wytłumaczyć. To brzmiało dość głupio kiedy opowiadałam to sama sobie, w myślach. Weszła, przedstawiła się i zagroziła mi bym nigdy nie wdawała się w żadne relację z gościem, który mi się podoba. W facecie, w którym tak beznadziejnie się zadłużyłam, niemal zakochałam. Jess patrzyła na mnie wielkimi oczami. Kurwa.
- No co? Mów! - nalegała. Patrzyła przerażona nie wiedząc czego się spodziewać.
- Zakochałam się w Harrym. - wydukałam. Jednak zdążyłam to powiedzieć zanim zakryłam usta dłonią.
- Powiedz mi coś czego nie wiem dziewczyno.. Ty chyba nigdy mnie nie posłuchasz, co?
Przechyliłam głowę na bok patrząc na nią, wciąż myśląc. Wiedziałam, że jestem nim oczarowana odkąd pierwszy raz go zobaczyłam. Wiedziałam, że ma nade mną jakąś dziwną władzę, odkąd pierwszy raz z nim rozmawiałam. Wiedziałam, że w całości wygrał moją uwagę, odkąd pierwszy raz mnie pocałował. Więc dlaczego tak bardzo bałam się jakiejś blond dziewuchy, która w gruncie rzeczy nie wiedziała nic o mnie i Harrym?
- Harry i Blondi sie całowali?! - szybko wstała i spojrzała na mnie z góry, przybierając niewiarygodną powagę.
- Nie, nie! - wstałam i podniosłam ręce w geście obrony - To skomplikowane. - westchnęłam i usiadłam z powrotem nakłaniając Jess by zrobiła to samo. Wzięła głęboki wydech pozbywając się wrogiego nastawienia - Pamiętasz jak opowiadałaś mi o Emily?
- Blondi. - poprawiła mnie.
- Tak, Blondi. - zachichotałam - Cóż, złożyła mi wizytę w szkolnej łazience. No i szczerze mówiąc, miałaś całkowitą rację co do niej-ona jest gotowa zabić wszystko i wszystkich, którzy staną jej na drodze.
- No nieee! - Jess zadyszała z emocji - Groziła ci? - zapytała. Pokiwałam głową - Pierdolisz!
- Nie. - skinęłam głową - Była całkiem poważna w tym co mi powiedziała.
- Co powiedziała?
- Że lepiej będzie jeśli zostanę przy statusie związku jako singiel. - Jess zaśmiała się.
- Noo, bardzo fajnie się zaczyna. Tak powiedziała? - ponownie pokiwałam głową - Dobrze. - zachichotała - Nie przejmuj się, Ally. Nie może zrobić zbyt wiele. - spojrzała na nią marszcząc brwi - Chodzi mi o to, że cokolwiek by nie zrobiła i tak Harry nie będzie nią zainteresowany. I nigdy nie był. I ona nic, kompletnie nic nie może na to poradzić. - powiedziała kładąc nacisk na ostatnie zdanie i szturchnęła mnie w ramię - Te uczucia Harry ma zarezerwowane tylko i wyłącznie dla ciebie.
Uśmiechnęłam się. Miała racje. Miała cholerną stuprocentową rację - Chyba. - odpowiedziałam nieśmiało.
- Ja to wiem. - mrugnęła - A teraz wstawaj, praktyka piłki nożnej nie będzie na nas czekać!


Pukałam moimi białymi korkami Nike o chodnik kiedy szłam przez sąsiednią ulicę obok mojego domu. Podziękowałam Jessice za podwózkę, wolałam wrócić pieszo oddychając świeżym powietrzem. Potrzebowałam przemyśleć parę rzeczy. Mój 'strach' co do Blondi nieco się uspokoił, ale jej pusta groźba targnęła mną na wszystkie możliwe sposoby. Ona może zrobić wiele, nawet nie mając wpływu na mnie i Harrego. I bałam się co to może być.
- Ally! - uniosłam wzrok znad chodnika by ujrzeć Harrego przechodzącego przez ulicę. Zatrzymałam się i wzięłam głęboki oddech patrząc na tą boską zbliżającą się do mnie postać. Miał na sobie pare czarnych, spranych spodni, które dodawały mu uroku i charakteru. Niemal mogłam poczuć jak ślinię się na jego widok. I biały podkoszulek z małym dekoltem w literę V. Jego dłonie powędrowały do jego włosów kiedy biegł przez środek ulicy w moją stronę. I zatrzymał się. Tuż przede mną. Uśmiechnęłam się.
- Co ty tu robisz?
- Pomyślałem, że przyjdę, ale nie odbierałaś telefonu, więc pomyślałem że i tak wpadnę by zobaczyć czy wszystko w porządku. - jego piękny uśmiech świetnie współgrał z dołeczkami na jego policzkach, kiedy spojrzał mi prosto w oczy. Tak, to moi drodzy przyjaciele było coś, co lubiłam najbardziej. Powtórzę to po raz któryś, ale chyba nikt nie zaprzeczy, że Harry ma boskie ciało. Że wspaniale wygląda niezależnie od sytuacji. Ale jego łamiący serca dziewczyn uśmiech i jego urok osobisty sprawiały, że robiło mi się słabo. Może być zabawny, uroczy i pewny siebie, ale on jest po prostu ładny i słodki-i to właśnie kocham.
- Jaki taktowny. - kontynuowałam mój spacer, kiedy zaczął iść obok mnie z rękami w kieszeni, co sprawiało że wyglądał na nieśmiałego chłopca. Jakby nie wiedział co powiedzieć - Dlaczego nie byłeś dzisiaj w szkole? - zapytałam, ale nie otrzymałam odpowiedzi, więc nie postanowiłam dalej naciskać.
- Będziesz teraz sama w domu? - zapytał ostrożnie. Spojrzałam na niego zanim znów zaczęłam iść w górę podjazdu.
- Tak. - uśmiechnęłam się i znów odwróciłam głowę by na niego spojrzeć. Miał subtelny uśmiech na swojej twarzy kiedy szedł za mną. Zaśmiałam się i pokręciłam głową kiedy starałam się odkluczyć frontowe drzwi.
- Ciężki trening dzisiaj? - Harry wskazał na moją koszulkę, a ja znowu zachichotałam. To nie był już biały kolor. Bardziej podchodził pod brązowy.
- Niezbyt ciężki. Po prostu grałyśmy dzisiaj dosyć ostro. - rzuciłam torbę z moimi rzeczami pod wieszak i powędrowałam do salonu. Światło dziennie oświetlało pokój przez żaluzje, przez co było tutaj bardzo przyjemnie.
- Podoba mi się to. - chytry uśmieszek wyrył się na jego twarzy, a ja pokryłam się lekkim rumieńcem. Jego uśmiech stał się jeszcze szerszy. Pokazałam by usiadł na kanapie by odwrócił ode mnie swoją uwagę. Rozsiadł się wygodnie kładąc ramiona na oparciu kanapy.
- Chcesz coś do jedzenia? Picia? - zapytałam. Pokręcił głową, a na jego ustach znów pojawił się chytry uśmieszek. Kurwa. Spojrzałam na niego pytająco i walczyłam przez chwile sama ze sobą. Jako dobry gospodarz domu chyba powinnam przynieść jakieś przekąski? Zrezygnowałam jednak z tego pomysłu i usiadłam na drugim końcu sofy - Więc.. Co byś chciał? - Harry wybuchł śmiechem i usiadł w takiej samej pozycji naprzeciw mnie.
- Jestem aż tak przerażający? - przechylił głowę na bok i uśmiechnął się.
- Tak. - zaśmiałam się złośliwie. Jego uśmiech znów się poszerzył, a radość w jego oczach była wręcz zaraźliwa - Dlaczego? - westchnęłam z uśmiechem - Dlaczego z nich wszystkich lubisz akurat mnie? - jego oczy złagodniały a uśmiech stał się słodki i nieco nieśmiały. W tym momencie chciałam tylko potarmosić ten cudny policzek i przytulić się do niego.
- Bo jesteś sobą. Nie próbujesz być kimś innym kiedy jesteś w pobliżu mnie. - patrzył na mnie nieśmiało - I akceptujesz mnie, mimo tego że mnie nie znasz-wszystkie moje błędy - wyszeptał. Oh, Harry jak bardzo chciałabym znać ciebie-ciebie i twoje sekrety.
- Mój ulubiony kolor to turkus. - powiedziałam z uśmiechem.
- Naprawdę? - oparł łokcie o swoje kolana, a głowę wsparł dłońmi - Zgadywałbym, że czerwony.
- Czerwony? Dlaczego czerwony? - zapytałam figlarnie.
- Cóż, jesteś wielką fanką Arsenalu, więc takie były moje przypuszczenia.
- No jestem. - przytaknęłam - Ale poczekaj! - przechylił głowę w bok i spojrzał na mnie niewinnie - Skąd to wiesz? Nie mówiłam ci nigdy, że kibicuję Arsenalowi!
- Cóż, sądząc po twoich koszulkach i plakatach w pokoju, sam doszedłem do takiego wniosku. - przeciągnął się zbliżając się do mnie.
- Byłeś w moim pokoju? - teraz mnie zaskoczył. Harry skinął głową - Próbowałam zagrać z tobą w 'poznajmy-się-lepiej', ale widzę, że ty już mnie znasz! Bardziej niż się tego spodziewałam. - zachichotałam.
Tak. - powiedział prosto z mostu z nieopisanym błyskiem w oczach - Mówiłem ci już wcześniej. Jeżeli cholernie czegoś chcę, zrobię wszystko by to dostało się w moje ręce. - uśmiechnął się. Znowu zachichotałam.
- Jesteś niewiarygodny. - nie wiem czy powinnam być zachwycona tym faktem czy raczej przerażona. Najbardziej przeraża mnie myśl, że nie mam pojęcia kiedy był w mojej sypialni! Wzdrygnęłam się kiedy pojawił się znowu parę centymetrów bliżej niż przed sekundą. Standardowo przeczesał dłonią swoją czuprynę, przejeżdżając po górnej wardze swoim językiem. Boże, jak to na mnie działało!
- Uhm. - wyjąkałam - Mam przeczucie, że nie chcesz rozmawiać ze mną o twoim ulubionym kolorze? - zapytałam. Zaśmiał się i znalazł się jeszcze bliżej. Jego kolana dotykały moich. Moje serce automatycznie przyspieszyło, a na mojej twarzy znajdowała się teraz przecudowna czerwień Arsenalu. Ale nie mogłam nic na to poradzić.
- Masz stuprocentową rację. - pochylił się, a jego wzrok spoczął na moich wargach. Siedziałam przerażona.
- Emily Woods! - krzyknęłam. Harry odsunął się i spojrzał na mnie zdziwiony, nie wiedząc czego się spodziewać - Zaczepiła mnie dzisiaj. - westchnęłam. Nadal patrzył na mnie zmieszamy nie wiedząc co powiedzieć - Nie powiedziała mi nic związanego z tobą, ale.. przepraszam. - Harry prychnął.
- Nie przepraszaj. Co mówiła? - wpatrywałam się w niego przez parę sekund.
- Że zdecydowanie jest tobą zainteresowana, więc powinnam trzymać swoje łapska z daleka od ciebie. - powiedziałam to tak szybko jak tylko było możliwe.
- Cóż, szkoda że to ja nie potrafię trzymać swoich rąk przy sobie kiedy jesteś w pobliżu. - spojrzał na mnie wręcz złośliwie, a w moim żołądku pojawiło się pełno słoni. Nie motyli. Dużych, potężnych słoni, które wywiercały mnie od środka.
- Powiedziała, że zrobi mi krzywdę, jeśli ktokolwiek oprócz niej zbliży się do ciebie. - wyrzuciłam w pośpiechu. Jej groźba chodziła mi po głowie cały dzień.
- Jeśli ci coś zrobi będzie miała do czynienia ze mną. Nie obchodzi mnie to, że jest dziewczyną. - usiadł jeszcze bliżej mnie - Jeśli ci coś zrobi, nie zawaham się i po prostu jej przyjebie. I uwierz mi Ally, ona jest ostatnią dziewczyną którą kiedykolwiek chciałbym widzieć obok siebie. Ostatnią.
- Ale ona może.. - i moje słowa zostały ucięte przez usta Harrego. Jęknęłam w jego miękkie usta. Zapomniałam już o czym mówiłam. Zgubiłam się. Znowu. Moje ręce znalazły jego szyję i oplotły ją w ciasnym uścisku. Jego usta ssały moją dolną wargę, w czasie kiedy ja robiłam to samo z jego górną. Zdecydowanie chwycił moje biodra i wciągnął mnie na swoje kolana. Cichy jęk wydobył się z moich ust. Tak bardzo tęskniłam za jego dotykiem, za jego ustami. Minął ledwo jeden dzień, ale dla mnie było to zdecydowanie za dużo. Nie potrafiłam dużej przejmować się Emily. Nie mogłam nic poradzić na to, że czuję coś do Harrego i próbowałam mu to teraz pokazać podczas naszego pocałunku. Głęboki jęk wydobył się tym razem z jego gardła. Jego dłonie wędrowały wzdłuż moich pleców i bioder, a język błagał o spenetrowanie moich ust. Bez wahania rozchyliłam usta kładąc się na plecach tak by Harry znajdował się tuż nade mną. Jego wyrzeźbiona klatka piersiowa napierała na moją, a nasze nogi splotły się tak, że teraz znajdowaliśmy się jak najbliżej siebie. Nasze języki wesoło tańczyły w naszych ustach pieszcząc się wzajemnie. Jego twarda już męskość w spodniach zaczęła napierać na moje krocze, przez co uniosłam biodra. Ja i Harry wydobyliśmy z siebie dosyć głośny jęk i westchnięcie.
- Kurwa. - oddychał ciężko odsuwając się ode mnie.
- J-ja jednak chciałabym poznać twój ulubiony kolor i parę innych rzeczy zanim znowu się pogubię. - zaśmiałam się. To było niebezpieczne. Nie byłam w stanie nacieszyć się jego dotykiem. Był dla mnie jak narkotyk-nie ważne czy dobry czy zły-potrzebowałam go i nie miałam dość. Roześmiał się i spojrzał na mnie. Jego palce delikatnie gładziły teraz mój policzek, zabierając lekko poczochrane kosmyki włosów z mojej twarzy.
- Co ty ze mną robisz Alyssa? - wyszeptał. Znowu poczułam jego miękkie usta na swoich. Odsunął się po chwili i zobaczyłam przed sobą oczy pełne nadziei. Znałam go tylko parę tygodni. Ale nigdy w swoim życiu nie miałam dziwniejszej znajomości. Nigdy nie czułam potrzeby poznania kogoś tak jak jego. Cmoknęłam delikatnie jego usta kiedy wziął głęboki oddech i zamknął oczy.
- Nie wiem. - wyszeptałam ciężko - Nie wiem Harry. Mam tylko nadzieję, że to dobra rzecz. - uśmiechnął się.
- Jest dobra Alyssa, jestem tego pewien. - jego oczy powędrowały z podłogi do moich oczu - Potrzebuję cię. - patrzył zagubiony. Jak mały chłopiec, którego znalazłam wtedy nad jeziorem. Przytuliłam go z całej siły.
- Nie wiem kiedy to się stało, ale.. ja ciebie też potrzebuję. W tak krótkim czasie tak bardzo wpłynąłeś na mnie i na moje życie. - przyznałam. Podniósł głowę znad mojej szyi i poluźniłam uścisk. Jego oczy były  takie zagubione.. i ciepłe. Nieśmiały uśmiech pojawił się na jego twarzy, a ja zaczęłam niekontrolowanie chichotać. Chłopak wrócił do poprzedniej pozycji i spojrzał w dół.
- Czuję to samo. - uśmiechnęłam się na jego słowa. Pamiętam jak twardego i pewnego siebie gościa kiedy pierwszy raz z nim rozmawiałam. A teraz? Mogłam poczuć jak wielkie i ciepłe jest jego serce. Pochyliłam się i pocałowałam go mocno, topiąc się w jego ciepłym uścisku - Mogę zostać na noc? - poczułam ciepły oddech na swoim uchu - Pokłóciłem się z matką.
- Dlatego nie przyszedłeś do szkoły? - zapytałam. Spojrzałam w jego oczy, ale jego spojrzenie było niebezpiecznie niewzruszone. Pokiwał głową w odpowiedzi na moje pytanie. Westchnęłam i znowu wzięłam go w objęcia - Możesz zostać tak długo jak chcesz. - uśmiechnęłam się szczerze - Ale trzymaj się swojej obietnicy. Będę słuchać ciebie tak długo jak będzie trzeba. Mam czas. - przytulił mnie jeszcze mocniej niż przed chwilą. Wiedziałam, że jego mama nie była jego jedynym problemem. Prawie o tym zapomniałam, ale jego wrażliwość, jego prawdziwe oblicze.. Więc jeżeli zostanie tutaj na noc pomoże mu, będę bardziej szczęśliwa niż kiedykolwiek byłam.
- Obiecuję. - wymamrotał w zagłębienie w mojej szyji - Obiecuję. - trzymał mnie mocno w uścisku, a ja zamknęłam oczy wdychając jego cudowny zapach - Dziękuję. - jego usta znów spotkały moje - Dziękuję.

___________________________________________________

Heeeej! W końcu, co nie? haha
Przepraszam, że tak długo, ale ciężko było. Zaczynają się połowinki liceów w moim mieście dlatego jeździmy klasowo na prawie każde. Co kończy się nieprzyjemnymi porankami. Dlatego nie pisałam, przepraaszaam!
Ale mam dla was oprócz rozdziału coś jeszcze :) Wpadłam na super pomysł i motyw co do fanfictiona. Wiem jak wiele z nas Directioners jest Larry Shipper. ale co powiecie na opowieść o Ziamie?
Zapraszam do przeczytania PROLOGU i napisania swojej opinii! Obrazek poniżej przeniesie was do nowo założonego bloga, zapraszaaam słoneczka <3

14 komentarzy:

  1. Jest taki lhkfkhflohfsdkgfsuif. BOŻE. KOCHAM TEGO BLOGA! <3 Kiedy mogę spodziewać się kolejnego rozdziału? *__* Poinformuj mnie! ;D
    @ILarsy_With_You

    OdpowiedzUsuń
  2. *_________________________________*

    Świetny, czekam na nn <33
    TruskawkaaxD

    OdpowiedzUsuń
  3. O jezu wreszcie czekałam i było warto *__________* Oni są tacy baisfgviasovg <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto było czekać !!! TO jest takie jhdhfuiahanf :)))) czekam na następny . Boże jak ja kocham tego bloga @TediBetii

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział zajebisty a obrazek Ziama może widziałam wcześniej ale zanim przeczytałam notkę myślałam że on jest do rozdziału więc mnie to troche rozjebało XD xx

    OdpowiedzUsuń
  6. To opowiadanie jest super *-*
    W pewnych momentach (wiadomo jakich:D) mam dreszcze na całym ciele, hrstgrbnbtgrthrbter.
    Czekam na następny rozdział, powodzenia w tłumaczeniu :D

    OdpowiedzUsuń
  7. aw to jest takie, takie boże takie boskie *_* kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
  8. nie śpie bo czytam i błaaagam o jeszcze , proooszę strasznie bardzoooo proooszę o kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Halo, kiedy nowy?;D
    Czekam z niecierpliwością, uwielbiam to tłumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. świetnie piszesz przeczytam nowego bloga :) obrazek kusi ;) strasznie :)
    Zapraszam do siebie http://czymoglobyclepiej.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nowa czytelniczka ;*
    Juz kilka miesięcy nie było rozdziału.. Nie zrozum mnie źle, nie chce cie pośpieszyć ani nic, ale ten.. Kilka miesięcy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Boski ale dawno nie dodawałaś kiedy będzie next ?

    OdpowiedzUsuń
  13. - Ściągnij górę od stroju, księżniczko. - Stoję oniemiała, a on nadal robi zdjęcia.
    - Co? - Mój głos jest cichy. Mam nadzieję, że mnie usłyszał. To dziwne, wcześniej się tak nie zachowywał.
    - No dalej, to nic wielkiego. Wszyscy robią takie zdjęcia. Możesz zasłonić później swoje piersi rękoma. - Macha na mnie od niechcenia. Wszyscy to robią? Dziewczyny też? Zaczynam powtarzać sobie w myślach, że kiedyś będę sławną modelka i rodzice w końcu będą ze mnie dumni. Drżącymi dłońmi zaczynam odwiązywać supeł na mojej szyi.
    - Właśnie o to chodzi, księżniczko.

    http://its-nothing-princess.blogspot.com/

    Zapraszamy serdecznie xx

    OdpowiedzUsuń