czwartek, 19 września 2013

Rozdział 1. - Introductions

Pierwszy dzień. I to uczucie kiedy wszyscy wlepiają we mnie swój ciekawski wzrok. Jakbym miała rozsmarowanego zepsutego banana na twarzy, albo co gorsza ogon wystający z mojego tyłka. Ale pewnie popadałam tylko w paranoję - wszyscy nowi pierwszoroczni czują się pewnie tak samo jak ja teraz. Obserwowałam ich - nowe mięsko, na którym starsi studenci nie pozostawiliby suchej nitki. Bez różnicy kim byłeś. Dziwką, kujonem, super laską czy małym, niewidzialnym niczym. Tak to zazwyczaj działa. Czuję się teraz jak to niewidzialne coś. Takie przynajmniej miałam odczucie mijając tych wszystkich ludzi na korytarzach szkolnych. Czuję się jak śmieć. To naprawdę pomaga w podwyższeniu mojej samooceny, mhm. Już teraz wiem, że zawsze będę tą skromną i nieśmiałą dziewczyną, której imienia nikt nie zna - moje spekulacje odnośnie trzech lat na studiach. Robię po prostu to co mam robić i czego się ode mnie oczekuje. I robię to dobrze. Nie jestem jakiś jebanym kujonem czy nerdem. Łatwo przychodzi mi rozmowa z ludźmi, nawet kiedy to ja muszę ją zacząć. Moim nałogiem jest noga. Piłka nożna. Albo jak wolicie football - nazwijcie to jak chcecie. Jestem w tym dobra, a ludzie doznają nie małej niespodzianki, kiedy dostrzegają mój nietypowy dla nastolatki talent obcowania z piłką. Z tej właśnie części mnie jestem bardzo dumna.

Tak, to mój pierwszy dzień w collegu. Drugim collegu. Minęły już dwa miesiące od rozpoczęcia semestru, ale powiem wam że może czuliście się zagubieni w pierwszy szkolny dzień po zakończeniu wakacji, tak jak wszyscy pierwszoroczni. Kiedy przychodzisz nowy do nowej szkoły gdzie wszyscy już się znają i wiedzą dokąd iść - nie chcesz czuć się jak zagubiony mały szczeniaczek tak jak ja w tym momencie. Jakbym wkraczała na czyiś teren, ale zgaduję, że to znowu tylko wpadam w paranoje.

Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam drzwi do klasy, która tak jak powinnam powiedzieć, okazała się wielką salą wykładową. Setki par oczu odwróciło się w moją stronę i momentalnie poczułam ciepło na moich zarumienionych policzkach. Wyprostowałam się i zeszłam na dół głównymi schodami do małego, zgarbionego nauczyciela, który sterczał przy tablicy. Był starym, łysym mężczyzną za wielkimi okularami na jego nosie - nie zrozumcie mnie źle, nie wyglądał jak jeden z tych naburmuszonych i surowych belfrów. Wyglądał jak normalny, miły nauczyciel. Po raz pierwszy dzisiaj poczułam, że zaczynam lubić to miejsce, albo przynajmniej czegoś się tu w końcu nauczę.
Podałam mu małą karteczkę, która trzymałam kurczowo cały czas w swojej drżącej dłoni. Wziął ją ode mnie z małym uśmiechem na twarzy i zawiesił swój wzrok na literach zapisanych na kartce.
- Proszę wszystkich o uwagę! - zwrócił się do tłumu uczniów, a ja podskoczyłam słysząc jego donośny głos. - Dołączyła dzisiaj do nas nowa studentka! Nazywa się - zamilkł na chwilę by spojrzeć na małą karteczkę i przeczytać moje imię i nazwisko - Alyssa Nicholson. Chciałbym żebyście ją powitali.
Profesor podał mi notkę z powrotem z ciepłym uśmiechem na jego twarzy i popchnął mnie delikatnie w kierunku morza studentów wciąż gapiących się na mnie. Kurwa, moglibyście przestać. 
- Myślę, że możesz iść usiąść z tyłu.- powiedział profesor Petite, zostawiając mnie samą w centrum uwagi. Zajebiście, znowu te schody..

Dzień mijał, a ja siedziałam na lekcjach starannie zapisując to, na co nauczyciele kazali zwrócić uwagę i co powinniśmy zapamiętać - testy zbliżały się ogromnymi krokami. Jednak większość studentów nadal nie powstrzymywała się przed tym by na mnie spojrzeć raz czy dwa. Albo kurwa wgapiać się we mnie przez cały wykład. Kiedy odwracałam się w ich stronę żadne oczy nie były skierowane na mnie. Dziwne.  Starałam się o tym nie myśleć. Następne i ostatnie dzisiaj były zajęcia sportowe. Miałam nadzieję, że oderwę się na nich od tego wszystkiego, a cała reszta uczniów. odczepi się ode mnie.
Piłka nożna. To jest moje życie. Najlepsza część dzisiejszego dnia. To właśnie to. Ucieczka od wszelkich nacisków i oczekiwań innych w stosunku do mnie. Nawet nie potrafię opisać tego wspaniałego uczucia, jakim jest pełna kontrola nad piłką i jakim zajebistym uczuciem jest wręcz 'wykopanie' wszystkich moich frustracji i emocji dzięki piłce i jak fantastycznie czuję się używając swoich technik i ogrywając wszystkich zawodników w polu. Niesamowite.
- Oh, to ty jesteś tą dziewczyną, która tak cholernie dobrze grała. - odwróciłam się tyłem do mojej szafki w szatni i od razu moim oczom ukazała się wysoka blondynka z kurewsko niebieskimi oczami. Uśmiechnęła się do mnie ciepło i wyciągnęła swoją dłoń w moją stronę.
- Dziękuję. - Uścisnęłam jej rękę i odpowiedziałam małym i nieśmiałym uśmiechem jak to miałam w zwyczaju. To było dla mnie za dużo. Wiedziałam, że jestem dobra w tych klockach, ale nigdy nie byłam dobra w przyjmowaniu komplementów.
- Jestem Jessica. - blondynka niecierpliwie i energicznie ścisnęła moją dłoń - Jestem kapitanem żeńskiej drużyny nogi w tym collegu i oficjalnie ogłaszam, że od teraz ty też jesteś jej częścią. - spojrzałam na nią z szeroko otwartymi oczami, zaskoczona. Poklepała, a raczej z niemałą siłą uderzyła moje plecy i przytuliła mnie nie zważając na moją drobną posturę. Ja nadal patrzyłam na nią z niedowierzaniem i zaśmiałam się nerwowo. Jessica najwyraźniej to wyczuła. Była bardzo podekscytowana kiedy zaczęła opowiadać mi o nadchodzącym sezonie i o innych szczegółach dotyczących tego, czego ona sama oczekuje od drużyny w tym roku. Byłam wręcz przerażona tym, jak dużo energii od niej bije, w czasie kiedy szła po mojej prawej stronie krok w krok.
- Treningi zaczynają się za dwa tygodnie! Widzimy się na kolejnych zajęciach! - krzyknęła w moją stronę Jessica albo Jess, bo tak właśnie kazała na siebie mówić i pobiegła dalej. Jest dobrze zbudowaną dziewczyną. Nie była gruba, po prostu miała nieźle wyrzeźbione mięśnie. Pomachałam jej na pożegnanie, gdy zniknęła w drzwiach szatni. Zostałam sama.
Odetchnęłam głęboko i wzięłam swoją dużą torbę przerzucając ją przez ramię. Czułam zapach swoich korków tak długo jak szłam szczęśliwa korytarzem prosto do dużego holu gmachu szkoły. Czułam się jak mała mucha wśród chmary studentów próbujących przecisnąć się miedzy sobą i dostać się jak najszybciej do domu. Uśmiechnęłam się kiedy zobaczyłam Jessicę machającą do mnie z drugiej strony budynku. Mówiła, że musi iść po parę książek zanim pożegnałam się z nią w szatni. Również do niej pomachałam kiedy coś innego zwróciło moją uwagę.
Chłopak. Stał oparty o ścianę naprzeciwko mnie. Wyglądał nieziemsko. Cholernie nieziemsko. Jego zielone oczy pusto wpatrywały się we mnie-nie pokazywały zupełnie nic. Odwróciłam się szybko za siebie by zobaczyć czy czasem nikt za mną nie stoi. Ale teraz byłam tam tylko ja i szafki szkolne. Spojrzałam na niego zdezorientowana, jednak on nie zareagował. Po prostu stał tutaj i gapił mi się prosto w oczy, nawet się nie uśmiechając. Otrząsnęłam się i oderwałam swoje niebieskie tęczówki od jego zielonych i kontynuowałam moją drogę do Jessici. To było dziwne. Bardzo dziwne. Pokręciłam głową i wyszłam z budynku dużymi podwójnymi drzwiami wraz z Jess. Spojrzałam za siebie by popatrzeć na niego ostatni raz, ale zniknął.
- Co Ci tak długo zajęło? - Jessica sprowadziła mnie na ziemię i szturchnęła lekko moje plecy podążając wzdłuż szkolnego podwórza. Nie mogłam przestać uśmiechać się pod nosem, kiedy ciągle nawijała o sezonie piłkarskim.
- A tak swoją drogą, dlaczego nie widziałam Cię tutaj wcześniej? - dziewczyna nagle zmieniła temat i przeniosła swoją całą uwagę na mnie.
- Ah, musiałam zmienić szkołę. To mój pierwszy dzień tutaj. - uśmiechnęłam się. Muszę przyznać, że jestem z siebie dumna. Pierwszy dzień, a ja już jestem drużynie.
- Cieszę się, że tu jesteś. Moje modły w końcu zostały wysłuchane i czuje w moim jelicie, że nasza dwójką zostanie najlepszymi przyjaciółkami!
- Modły? - Zaśmiałam się dosyć głośno na wzmiankę o modlitwach i jelicie. Myślę, że polubiłam Jess. Fakt, jest trochę narwana, ale jest miła i co najważniejsze, ma poczucie humoru. Mogłabym mieć taką przyjaciółkę.
- Tak, jesteś aniołem zesłanym od Boga. - jej uśmiech i oczy promieniały szczęściem. - Więc, na którym roku jesteś, Alyssa?
- Pierwszy rok i pierwszy dzień w tej szkole. - uśmiechnęłam się ponownie z dumą, odpowiadając trochę odważniejszym tonem.
- Niesamowita laska aka Jessica mówi CO?! - Jess stanęła tuż przede mną schodząc w dół parkingu - Kurwa, musisz być tą dobra-we-wszystkim dziewczyną, serio! To imponujące - powiedziała i przybiła mi piątkę.
Ona była taka wesoła. Przy niej moja pewność siebie wzrastała a nieśmiałość znikała z minuty na minutę. Jest zbyt zabawna, by odpuścić.
 - To jest mój ostatni rok tutaj, więc czuję się przy tobie po prostu kurwa staro. - znowu się zaśmiała i wyciągnęła ze swojej torebki różowe kluczyki - Chcesz jechać do domu? - Odwróciła się znowu w moją stronę i machając mi kluczykami na palcu, wskazała na różowego jak klucze garbusa. Serio?
- Różowy? Wszystko, ale tego po Tobie akurat nie mogłabym się spodziewać! - roześmiałam się głośno.
Jess przewróciła oczami i zawtórowała mój śmiech.
- Odbieram to jako TAK, zabierz mnie do domu Jess. - zachichotałam pod nosem. Znam ją zaledwie godzinę, a już jest dla mnie przyjaciółką, której nigdy nie miałam.


- Dobranoc, tato. - dałam mu się przytulić i powędrowałam na górę do swojego pokoju. Rozmawialiśmy dosyć długo na temat pierwszego dnia w nowej szkole, o Jessice-mojej nowej najlepszej przyjaciółce i oczywiście o mojej piłce. Ja i tata byliśmy piłkarskimi zapaleńcami. Był moim trenerem od kiedy byłam małym dzieckiem  i teraz kiedy jestem już dorosła nadal rozwijam się pod jego skrzydłami. Jest dumny z tego co robię. Zarówno z mojej szkoły jak i mojej małej 'kariery' piłkarskiej. Spokojnie mogę powiedzieć, że jestem córeczką tatusia. Wsunęłam się pod moją ciepłą kołdrę i zamknęłam oczy zasypiając z uśmiechem na twarzy. Odpływałam myśląc o dzisiejszym dniu. Jednak jest coś o czym nie mogłam przestać myśleć i nawiedzało mnie całą noc.
Dwoje jasnych szmaragdowych oczu.

____________________________

Hejka! 10-15 komentarzy i daje nowy rozdział. Czeka już przetłumaczony;d
No to pierwszy rozdział przetłumaczony. Wiem, że narazie nikt tego nie czyta, ale naprawdę frajdę sprawia mi tłumaczenie. 
JEŻELI TO CZYTASZ TO PROSZĘ NAPISZ CHOCIAŻ DWA SŁOWA. NAWET NIE WIECIE JAK TO MOTYWUJE CZŁOWIEKA DO DALSZEJ PRACY.
Dzisiaj dzień pełen wrażeń, Polski nie ma narazie na liście WWAT. co myślicie? Będziemy? 
Mam taką nadzieję..
Pozdrawiam autorkę opowiadania, nie znasz polskiego kotku ale wiem, że tu wchodzisz.
WE LUV YA LANESRA <3

ps. szukam kogoś do zrobienia szablonu :)


do kiedyś, xx.
follow me on twitter - @Lady_Debil






16 komentarzy:

  1. Jest niesamowity! Jak będzie następny to proszę, powiadom mnie na TT! x
    Moje konto: @ILarsy_With_You
    Mega ; *

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się :D
    Informuj mnie o nowych rozdziałach :D
    TruskawkaaxD

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest niesamowity :** Wow <3 Chciałabym poczuć te zielone ocka na mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne.... wciągnelam się
    Będziesz mnie informować?
    @kasia_kupidura_

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaczepiste :D masz dla kogo tłumaczyć :D Dla mua :D hahahhahaha ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. ,aawkk super!
    Informuj @awhmyblanco

    OdpowiedzUsuń
  7. jezu ludzie komentuje nie mogę doczekac sie następnego

    OdpowiedzUsuń
  8. ZAJEBISTE!!! ;D mozesz mnie informowac na twitterze o nowych rozdzialach ? :DDD @Swaggirlnumber1

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem ci że świetny naprawę mi się podoba ;* i biorę się już za nexty ;) @Claudia_Mofo

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow. Super tłumaczysz i wgl świetne opowiadanie *__________*
    @London_Baby_

    OdpowiedzUsuń
  11. Super rozdział proszę informuj mnie na TT . Jestem @TediBetii.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej rozdział zajebisty czekam na więcej :D przypadkiem tutaj trafiłam i nie żałuję ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwszy rozdział a już kocham to opowiadanie ♥

    OdpowiedzUsuń