- Idę do domu. - odpowiedziałam z łatwością, patrząc na drogę przed sobą. On jechał powoli tuż obok mnie kiedy nadal szłam w dół chodnika. Patrzył na mnie uważnie - A co ty do cholery robisz, jeśli mogę zapytać? - skoro zapytał mnie co robię, ja też miałam do tego prawo.
- Chodzenie po ulicy o tej porze nie jest bezpieczne. - jego ramię opierało się o otwarte okno kiedy nadal wpatrywał się we mnie, a jego czarny samochód powolnie toczył się w dół ulicy.
- Prowadzenie auta w ten sposób nie jest bezpieczne. - rzuciłam w odpowiedzi, przedrzeźniając go. Mały uśmieszek zniknął z jego twarzy gdy pokręcił głową.
- Cóż, to prawda. - potwierdził - Może chociaż pozwolisz mi podwieźć cię do domu?
Spojrzałam na niego zaskoczona, przyspieszyłam kroku i odpowiedziałam na jego prośbę.
- Nie.
Zachichotał ponownie zanim znowu spoważniał. Jego źrenice szybko się poruszały, tak jakby właśnie sobie o czymś przypomniał - Dlaczego nie? - zapytał zaciekawiony.
Moje myśli powędrowały z powrotem do słów Jessici. Nie znałam go. Wszystko co znam, to jego imię i to, że jego oczy miały dziwną kontrolę nade mną.
- Nie znam cię i sądzę, że bezpieczniej będzie wrócić do domu pieszo niż zrobić to z tobą.
- Masz rację. - zaśmiał się cicho z uśmieszkiem na twarzy. - Potrafię być nieco ryzykowny. - zaśmiał się. Nie wiedziałam czy to był sarkazm czy mówił poważnie, ale zdecydowałam kontynuować mój spacer - Twarda jesteś. - stwierdził z przekonaniem. Moja głowa natychmiast odwróciła się w jego stronę. Ten uśmieszek znów powrócił na jego twarz - Lubię wyzwania. - podkreślił.
- Słucham? - zatrzymałam się gwałtownie. Wszystko co robił Harry to uśmiech. Uśmiech skierowany w moją stronę. Duży zarozumiały uśmieszek - Dlaczego to robisz?
- Robię co?
Wzięłam uspokajający oddech na odwagę.
- Rozmawiasz ze mną, śledzisz mnie. Dlaczego ja? - byłam ciekawa jego odpowiedzi. Wiedziałam, że poczułam coś w ciągu tych dwóch tygodni, coś nie do opisania, co ciągnęło mnie w jego stronę. Coś czego nie mogłam zignorować. Ale dlaczego on wykazywał takie interesowanie?
- Cóż, byłem u Matta dopóki nie pojechał po Jessicę i zobaczyłem cię idącą tędy. Wszystko co mogę zrobić to zapewnić ci podwózkę. Jak mówiłem, taka dziewczyna jak ty idąca sama do domu nie jest bezpieczna. - moje wnętrzności wywróciły się do góry nogami i zamknęłam oczy z głębokim westchnięciem. Nie to miałam na myśli. Zignorowałam jego nagłą zmianę tematu i znowu zaczęłam iść.
- Masz zamiar jechać za mną przez całą drogę? - zapytałam nieco podirytowana.
- Oczywiście, że tak. - zawołał ze śmiechem. Jego oczy co chwila przechodziły z drogi na mnie i na odwrót. Kurwa. Zwolniłam i wzdychając ciężko spojrzałam mu w oczy.
- Mój dom jest niedaleko. - nagle znowu byłam tą nieśmiałą dziewczyną. Alyssa, która przed chwilą potrafiła nieźle dogryźć nagle oparła się urokowi jego oczu. Znowu. Uśmiech rozszerzył się na jego twarzy, kiedy obeszłam samochód i usiadłam na miejscu pasażera. Muszę przyznać, że samochód był fajny. Wyposażenie i czarne siedzenia były z czarnej skóry. Wygodnie - Tędy. - powiedziałam nie patrząc na niego i wskazałam palcem przed siebie.
- Tak, proszę pani. - zachichotał.
Patrzyłam na niego z ciekawością. Światło lamp ulicznych padało na jego twarz od czasu do czasu. Miał na sobie obcisłą białą koszulkę i czarne jeansy, które były dość wąskie. Nadawało mu to klasycznego wyglądu. Naprawdę. Jego profil sprawiał, że wyglądał poważnie, kiedy jego wzrok był skoncentrowany jedynie na drodze. Lampy rzucały na niego fale światła, dzięki któremu wyraźnie było widać jego dobrze zarysowane rysy i mięśnie. Jest piękny. Uśmiechnęłam się nieśmiało i spojrzałam w dół na swoje stopy zanim podjęłam się spojrzeć na jego twarz ponownie.
- Coś śmiesznego? - uśmiechnął się i spojrzał na mnie na sekundę, zanim wrócił do prowadzenia auta.
- Nie, nic. - spojrzałam przez swoje okno z uśmiechem, a powietrze było wypełnione niezręczną ciszą. Od tygodni wymienialiśmy między sobą spojrzenia i kontakt wzrokowy, a dzisiaj rozmawialiśmy po raz pierwszy. I zaledwie po kilku godzinach on podwoził mnie do domu. Nie sądzę, że zamierzam powiedzieć o tym Jess. Będzie się tylko martwiła i pytała czy czasem mnie nie zranił.
Harry zakończył niezręczną ciszę - Przychodzisz jutro, prawda? - jego oczy nadal były skupione na drodze przed nami.
- Oczywiście, że tak, jak każdy. - roześmiałam się i spojrzałam na niego szybko by po chwili znowu patrzeć na swoje stopy. Klub organizuje wielkie 'otwarcie sezonu'. Przychodzą wszyscy zawodnicy, trenerzy, sponsorzy. Kapitanowie będą przemawiać.
Zdążyłam złapać uśmiech Harrego w przednim lusterku.
- Nie mogę się doczekać. Dużo dobrego jedzenia i cudownych ludzi. - uśmiechnął się szczerze i spojrzał na mnie wymawiając dwa ostatnie słowa. Boże, jego uśmiech.
Poczułam jak moje policzki się rumienią kiedy ciągle na mnie patrzył i uśmiechał się.
- Tutaj. - wskazałam na duży biały dom po lewej, szczęśliwa ze zmiany tematu. Pospiesznie wyskoczyłam z samochodu - Dzięki za podwózkę. - uśmiechnęłam się szybkim ruchem patrząc w jego oczy i zaczęłam iść w kierunku drzwi, w obawie że będzie chciał wejść do środka!
- Cała przyjemność po mojej stronie! - odpowiedział. Odwróciłam się ponownie i pomachałam do niego zanim wyciągnęłam drżącą ręką klucze z kieszeni i wzięłam się za otwieranie frontowych drzwi. Powoli weszłam do domu szybko zatrzaskując za sobą drzwi i opierając się o nie plecami od wewnętrznej strony.
- Nie możesz się w nim zadłużać! - krzyknęłam do siebie i zakryłam twarz dłońmi. Co on ze mną robi? Rozmawiałam z nim jakieś dziesięć minut temu, a nadal nie mam kontroli nad swoimi własnymi myślami. Jego ciemne włosy, które zawsze tak idealnie odrzuca ze swojego czoła. A te dołeczki, które zdobią jego uśmiech.. Jego boskie ciało i ruchy, które nigdy nie zawodzą. I oczy. Dwoje piekielnie zielonych oczu, które tak łatwo chwytają moje. Tak jakby trzymał je w ciasnym uścisku. Westchnęłam ciężko i wstałam z podłogi. Powinnam wziąć prysznic żeby pozbyć się tych nieproszonych myśli. Zimny i orzeźwiający prysznic.
Spojrzałam złowrogo na swoje odbicie w lustrze. Moje długie brązowe włosy opadały tłumnie na moje ramiona w czasie kiedy starannie je rozczesywałam i wzdychałam głęboko. Moje niebieskie oczy odzwierciedlały uczucia przypominające mi o frustracji, którą budowałam w środku. Jęknęłam głośno, odłożyłam szczotkę z powrotem na szafkę i spojrzałam na siebie raz jeszcze. Byłam blada, zmieszana, ale nie zaprzeczałam temu widokowi. Westchnęłam i wyszłam z łazienki znajdując się w salonie ciężkimi krokami. Mój brzuch niespodziewanie zaburczał, a ja zaczęłam żałować mojej odmowy co do niebiańskiego jedzenia pani Lion. Wzięłam się w garść i powędrowałam prosto do kuchni.
Coś jest nie tak. Ignorując moje przeczucia, szperałam w lodówce szukając czegoś jadalnego i szybkiego. Uśmiechnęłam się, kiedy znalazłam pudełko z resztkami pozostałymi od obiadu. Włożyłam jedzenia do mikrofalówki i odwróciłam się ostrożnie. Coś jest nie tak. Zamilkłam. Ciarki przebiegły po całym moim ciele, a ja wstrzymałam oddech bym mogła wszystko lepiej usłyszeć. Jedyną rzeczą wydającą z siebie dźwięk była mikrofalówka. Ale moje serce zaczęło bić szybciej robiąc parę kroków w przód do salonu. Zapiszczałam głośno na widok jakiejś postaci.
- Naprawdę powinnaś zacząć zamykać drzwi na klucz. - głęboki głos Harrego wydostał się z rogu kanapy. Jego oczy wpatrywały się we mnie, paląc się niebezpiecznie kiedy lustrowały moje ciało. Poczułam się niezręcznie i zacisnęłam ręcznik owinięty wokół mojego ciała. Czułam się naga.
- Co ty tutaj do cholery robisz?! - praktycznie krzyknęłam w jego stronę.
- Cóż, zauważyłem że zapomniałaś zamknąć drzwi. - wskazał na nie na sekundę. Jego ręka opierała się o kolano. Drugą podpierał swoją głowę tak by jego wskazujący palec mógł powoli przesuwać się po jego ustach. Ciągle i ciągle - Ktoś mógłby wejść do środka Alyssa, jacyś niebezpieczni ludzie. - jego wzrok uważnie śledził mój.
- Chorzy ludzie, tacy jak ty! - odpowiedziałam sfrustrowana biorąc ręce z mojego ręcznika by móc wyrazić moje emocje rękami - Może teraz jest czas byś odpowiedział na moje pytanie! - krzyknęłam rozdrażniona.
- Pytanie? - patrzył z głową przechyloną na bok i wzrokiem pełnym zabawy. Powolnie odrzucił z czoła swoje włosy i patrzył na mnie wyczekująco.
- To, od którego tak sprytnie uciekłeś w samochodzie i znajdując jakieś głupie wytłumaczenie. - miałam tego dość. Oczywiście mógł zatrzymać to dla siebie, ale do kurwy on włamał się do mojego domu! Chcę znać odpowiedź.
Jego śmiech wypełnił cały pokój. Wstał z wdziękiem na nogi i podszedł bliżej mnie.
- Nie wiem co, ale jest coś w tobie Alyssa.. - o kurwa. Złapał się za kark kiedy zmarszczył brwi. Mój cały gniew zniknął - Coś w twoich oczach. - podszedł jeszcze bliżej, a ja nie potrafiłam się ruszyć. Nie potrafiłam odwrócić od niego mojego wzroku. Nie potrafiłam wykrztusić słowa z moich zaschniętych ust - Tak jakbym widział je już wcześniej. - wpatrywał się w moje oczy jakby zawzięcie czegoś w nich szukał. Jakiejś wskazówki lub wyjaśnienia. Jego prawa dłoń powoli się uniosła i spotkała mój policzek w delikatnym dotyku, sprawiając że drgnął. Wszystko co mogłam zrobić to patrzeć i czekać na jego następny ruch. Jego usta rozchyliły się przesuwając językiem po jego górnych zębach. Zauważyłam, że robi to bardzo często. Mój oddech był ciężki i modliłam się do Boga, żeby nie wyczuł jak działa na mnie jego dotyk i bliskość. Wiedziałam, że jest w stanie zrobić o wiele więcej. Próbowałam pozbierać moje myśli by móc go powstrzymać. A teraz po prostu chciałam żeby mnie pocałował. Pocałował mocno i namiętnie.
- Chyba powinnaś wyciągnąć jedzenie z mikrofali zanim postawisz dom w płomieniach. - uśmiechnął się. Nadal patrzył w moje wystraszone oczy. Jego wzrok znowu był taki jak zawsze i zawładnął nim moje zmysły. Kurwa, jedzenie.
- Kurwa! - pobiegłam swobodnymi ruchami do kuchni i wyciągnęłam wrzącą potrawę z maszyny do zabijania - Ja pierdole. - jęknęłam i spojrzałam na za bardzo podgrzane jedzenie, które miało być moją kolacją i wyrzuciłam je szybko do śmieci, by okropny zapach nie rozniósł się po całym domu.
- Powinnaś być bardziej ostrożna. - Harry oparł się o framugę drzwi i spojrzał na mnie rozbawionymi oczami.
- Cóż, gdyby nikt mi nie przeszkodził może teraz cieszyłabym się dobrym jedzeniem! - wskazałam na kosz na śmieci, a on wybuchnął głośnym śmiechem. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu. To był pierwszy raz kiedy widziałam jego śmiech. Prawdziwy śmiech - Naprawdę jestem taka zabawna?
- Bardzo. - zachichotał i przyłożył dłoń do ust by zapobiec kolejnemu wybuchu śmiechu. - Bardzo łatwo się rozpraszasz. - śmiał się dalej. Westchnęłam patrząc w dół i szybko przyciskając ręcznik bardziej do swojego ciała z ulgą, że żadna część mojego ciała nie została ukazana. Pieprzyć to jedzenie, to wszystko co mogę powiedzieć.
Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej ogórka. To już drugi raz dzisiaj kiedy muszę zadowolić się tym zielonym dildo jako moim jedzeniem. Kurwa.
- Chcesz trochę? - zapytałam Harrego z chichotem i wskazałam na zieloną rzecz w mojej ręce.
- Nie, dziękuję. - zaśmiał się żywo. Fajne uczucie wprawiać go w śmiech i chichot praktycznie co chwilę. Nie robił tego zbyt często.
- Jak chcesz. - roześmiał się i wzięłam dużego gryza ogórka kiedy przepłukałam go pod wodą. Harry kontynuował gapienie się na mnie przy otwartych do kuchni drzwiach z rękami skrzyżowanymi na klatce piersiowej oparty o framugę z głową lekko przechyloną na bok. Patrzyłam na niego w milczeniu przeżuwając kawałki ogórka, jego usta powoli się rozchylały. Uśmiechnęłam się dziko mając przed sobą obrazek jego myśli. Powolnie odgryzłam kolejny kawałek ogórka i przeżuwałam go powoli patrząc na niego figlarnie i czekając na jego reakcję. Przełknął ślinę i zamrugał oczami parę razy zanim potrząsnął głową by się opamiętać. Prawie jęknęłam kiedy uświadomiłam sobie do czego właśnie doprowadziłam, ale zaśmiałam się cicho. Przygryzł mocno swoją dolną wargę i pokręcił głową. Kurwa.
- Powinienem już iść. - skończył szybko - Zobaczymy się jutro. - obrócił się z determinacją i ruszył w stronę frontowych drzwi.
- Idziesz? - zapytałam. Już?
Odwrócił się z uśmiechem - Tak. Właściwie to nie dałaś mi pozwolenia bym przyszedł i został tutaj. - zaśmiał się. Spoglądałam na niego kiedy otwierał drzwi swoim długim ramieniem - Teraz są zamknięte. Nie chcemy więcej nieproszonych gości, prawda? - i z tymi słowami wyszedł zostawiając za sobą zamknięte drzwi.
Przekręciłam zamek w drzwiach oddychając głęboko z uśmiechem przyklejonym do mojej twarzy na myśl o jego ostatnich słowach. Tak, on jest tajemnicą! Zgodziłam się ze sobą. Te wszystkie inne spojrzenia i jego nastroje były dla mnie powodem frustracji. On był powodem moich frustracji. Westchnęłam i przeleciałam myślami przez dzisiejsze wydarzenia. Nie mogłam w to uwierzyć. Na pewno nie powiem o tym Jess. Dostałaby szału gdybym próbowała wyjaśnić jej, że włamał się do mojego domu albo po prostu do niego wszedł-to naprawdę nie było trudne. Jego słowa i oczy cały czas były w mojej głowie. Jego boskie ruchy i ciało. Jego dotyk. Panie Boże, pomóż mi!
Wszystko czego teraz chcę to długi, długi, dłuuugi piękny sen co najmniej przez dwanaście godzin. Nie sądziłam, że będę taka wykończona. A wszystko przez frustrującego i boskiego faceta.
- Oczywiście, że tak, jak każdy. - roześmiałam się i spojrzałam na niego szybko by po chwili znowu patrzeć na swoje stopy. Klub organizuje wielkie 'otwarcie sezonu'. Przychodzą wszyscy zawodnicy, trenerzy, sponsorzy. Kapitanowie będą przemawiać.
Zdążyłam złapać uśmiech Harrego w przednim lusterku.
- Nie mogę się doczekać. Dużo dobrego jedzenia i cudownych ludzi. - uśmiechnął się szczerze i spojrzał na mnie wymawiając dwa ostatnie słowa. Boże, jego uśmiech.
Poczułam jak moje policzki się rumienią kiedy ciągle na mnie patrzył i uśmiechał się.
- Tutaj. - wskazałam na duży biały dom po lewej, szczęśliwa ze zmiany tematu. Pospiesznie wyskoczyłam z samochodu - Dzięki za podwózkę. - uśmiechnęłam się szybkim ruchem patrząc w jego oczy i zaczęłam iść w kierunku drzwi, w obawie że będzie chciał wejść do środka!
- Cała przyjemność po mojej stronie! - odpowiedział. Odwróciłam się ponownie i pomachałam do niego zanim wyciągnęłam drżącą ręką klucze z kieszeni i wzięłam się za otwieranie frontowych drzwi. Powoli weszłam do domu szybko zatrzaskując za sobą drzwi i opierając się o nie plecami od wewnętrznej strony.
- Nie możesz się w nim zadłużać! - krzyknęłam do siebie i zakryłam twarz dłońmi. Co on ze mną robi? Rozmawiałam z nim jakieś dziesięć minut temu, a nadal nie mam kontroli nad swoimi własnymi myślami. Jego ciemne włosy, które zawsze tak idealnie odrzuca ze swojego czoła. A te dołeczki, które zdobią jego uśmiech.. Jego boskie ciało i ruchy, które nigdy nie zawodzą. I oczy. Dwoje piekielnie zielonych oczu, które tak łatwo chwytają moje. Tak jakby trzymał je w ciasnym uścisku. Westchnęłam ciężko i wstałam z podłogi. Powinnam wziąć prysznic żeby pozbyć się tych nieproszonych myśli. Zimny i orzeźwiający prysznic.
Spojrzałam złowrogo na swoje odbicie w lustrze. Moje długie brązowe włosy opadały tłumnie na moje ramiona w czasie kiedy starannie je rozczesywałam i wzdychałam głęboko. Moje niebieskie oczy odzwierciedlały uczucia przypominające mi o frustracji, którą budowałam w środku. Jęknęłam głośno, odłożyłam szczotkę z powrotem na szafkę i spojrzałam na siebie raz jeszcze. Byłam blada, zmieszana, ale nie zaprzeczałam temu widokowi. Westchnęłam i wyszłam z łazienki znajdując się w salonie ciężkimi krokami. Mój brzuch niespodziewanie zaburczał, a ja zaczęłam żałować mojej odmowy co do niebiańskiego jedzenia pani Lion. Wzięłam się w garść i powędrowałam prosto do kuchni.
Coś jest nie tak. Ignorując moje przeczucia, szperałam w lodówce szukając czegoś jadalnego i szybkiego. Uśmiechnęłam się, kiedy znalazłam pudełko z resztkami pozostałymi od obiadu. Włożyłam jedzenia do mikrofalówki i odwróciłam się ostrożnie. Coś jest nie tak. Zamilkłam. Ciarki przebiegły po całym moim ciele, a ja wstrzymałam oddech bym mogła wszystko lepiej usłyszeć. Jedyną rzeczą wydającą z siebie dźwięk była mikrofalówka. Ale moje serce zaczęło bić szybciej robiąc parę kroków w przód do salonu. Zapiszczałam głośno na widok jakiejś postaci.
- Naprawdę powinnaś zacząć zamykać drzwi na klucz. - głęboki głos Harrego wydostał się z rogu kanapy. Jego oczy wpatrywały się we mnie, paląc się niebezpiecznie kiedy lustrowały moje ciało. Poczułam się niezręcznie i zacisnęłam ręcznik owinięty wokół mojego ciała. Czułam się naga.
- Co ty tutaj do cholery robisz?! - praktycznie krzyknęłam w jego stronę.
- Cóż, zauważyłem że zapomniałaś zamknąć drzwi. - wskazał na nie na sekundę. Jego ręka opierała się o kolano. Drugą podpierał swoją głowę tak by jego wskazujący palec mógł powoli przesuwać się po jego ustach. Ciągle i ciągle - Ktoś mógłby wejść do środka Alyssa, jacyś niebezpieczni ludzie. - jego wzrok uważnie śledził mój.
- Chorzy ludzie, tacy jak ty! - odpowiedziałam sfrustrowana biorąc ręce z mojego ręcznika by móc wyrazić moje emocje rękami - Może teraz jest czas byś odpowiedział na moje pytanie! - krzyknęłam rozdrażniona.
- Pytanie? - patrzył z głową przechyloną na bok i wzrokiem pełnym zabawy. Powolnie odrzucił z czoła swoje włosy i patrzył na mnie wyczekująco.
- To, od którego tak sprytnie uciekłeś w samochodzie i znajdując jakieś głupie wytłumaczenie. - miałam tego dość. Oczywiście mógł zatrzymać to dla siebie, ale do kurwy on włamał się do mojego domu! Chcę znać odpowiedź.
Jego śmiech wypełnił cały pokój. Wstał z wdziękiem na nogi i podszedł bliżej mnie.
- Nie wiem co, ale jest coś w tobie Alyssa.. - o kurwa. Złapał się za kark kiedy zmarszczył brwi. Mój cały gniew zniknął - Coś w twoich oczach. - podszedł jeszcze bliżej, a ja nie potrafiłam się ruszyć. Nie potrafiłam odwrócić od niego mojego wzroku. Nie potrafiłam wykrztusić słowa z moich zaschniętych ust - Tak jakbym widział je już wcześniej. - wpatrywał się w moje oczy jakby zawzięcie czegoś w nich szukał. Jakiejś wskazówki lub wyjaśnienia. Jego prawa dłoń powoli się uniosła i spotkała mój policzek w delikatnym dotyku, sprawiając że drgnął. Wszystko co mogłam zrobić to patrzeć i czekać na jego następny ruch. Jego usta rozchyliły się przesuwając językiem po jego górnych zębach. Zauważyłam, że robi to bardzo często. Mój oddech był ciężki i modliłam się do Boga, żeby nie wyczuł jak działa na mnie jego dotyk i bliskość. Wiedziałam, że jest w stanie zrobić o wiele więcej. Próbowałam pozbierać moje myśli by móc go powstrzymać. A teraz po prostu chciałam żeby mnie pocałował. Pocałował mocno i namiętnie.
- Chyba powinnaś wyciągnąć jedzenie z mikrofali zanim postawisz dom w płomieniach. - uśmiechnął się. Nadal patrzył w moje wystraszone oczy. Jego wzrok znowu był taki jak zawsze i zawładnął nim moje zmysły. Kurwa, jedzenie.
- Kurwa! - pobiegłam swobodnymi ruchami do kuchni i wyciągnęłam wrzącą potrawę z maszyny do zabijania - Ja pierdole. - jęknęłam i spojrzałam na za bardzo podgrzane jedzenie, które miało być moją kolacją i wyrzuciłam je szybko do śmieci, by okropny zapach nie rozniósł się po całym domu.
- Powinnaś być bardziej ostrożna. - Harry oparł się o framugę drzwi i spojrzał na mnie rozbawionymi oczami.
- Cóż, gdyby nikt mi nie przeszkodził może teraz cieszyłabym się dobrym jedzeniem! - wskazałam na kosz na śmieci, a on wybuchnął głośnym śmiechem. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu. To był pierwszy raz kiedy widziałam jego śmiech. Prawdziwy śmiech - Naprawdę jestem taka zabawna?
- Bardzo. - zachichotał i przyłożył dłoń do ust by zapobiec kolejnemu wybuchu śmiechu. - Bardzo łatwo się rozpraszasz. - śmiał się dalej. Westchnęłam patrząc w dół i szybko przyciskając ręcznik bardziej do swojego ciała z ulgą, że żadna część mojego ciała nie została ukazana. Pieprzyć to jedzenie, to wszystko co mogę powiedzieć.
Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam z niej ogórka. To już drugi raz dzisiaj kiedy muszę zadowolić się tym zielonym dildo jako moim jedzeniem. Kurwa.
- Chcesz trochę? - zapytałam Harrego z chichotem i wskazałam na zieloną rzecz w mojej ręce.
- Nie, dziękuję. - zaśmiał się żywo. Fajne uczucie wprawiać go w śmiech i chichot praktycznie co chwilę. Nie robił tego zbyt często.
- Jak chcesz. - roześmiał się i wzięłam dużego gryza ogórka kiedy przepłukałam go pod wodą. Harry kontynuował gapienie się na mnie przy otwartych do kuchni drzwiach z rękami skrzyżowanymi na klatce piersiowej oparty o framugę z głową lekko przechyloną na bok. Patrzyłam na niego w milczeniu przeżuwając kawałki ogórka, jego usta powoli się rozchylały. Uśmiechnęłam się dziko mając przed sobą obrazek jego myśli. Powolnie odgryzłam kolejny kawałek ogórka i przeżuwałam go powoli patrząc na niego figlarnie i czekając na jego reakcję. Przełknął ślinę i zamrugał oczami parę razy zanim potrząsnął głową by się opamiętać. Prawie jęknęłam kiedy uświadomiłam sobie do czego właśnie doprowadziłam, ale zaśmiałam się cicho. Przygryzł mocno swoją dolną wargę i pokręcił głową. Kurwa.
- Powinienem już iść. - skończył szybko - Zobaczymy się jutro. - obrócił się z determinacją i ruszył w stronę frontowych drzwi.
- Idziesz? - zapytałam. Już?
Odwrócił się z uśmiechem - Tak. Właściwie to nie dałaś mi pozwolenia bym przyszedł i został tutaj. - zaśmiał się. Spoglądałam na niego kiedy otwierał drzwi swoim długim ramieniem - Teraz są zamknięte. Nie chcemy więcej nieproszonych gości, prawda? - i z tymi słowami wyszedł zostawiając za sobą zamknięte drzwi.
Przekręciłam zamek w drzwiach oddychając głęboko z uśmiechem przyklejonym do mojej twarzy na myśl o jego ostatnich słowach. Tak, on jest tajemnicą! Zgodziłam się ze sobą. Te wszystkie inne spojrzenia i jego nastroje były dla mnie powodem frustracji. On był powodem moich frustracji. Westchnęłam i przeleciałam myślami przez dzisiejsze wydarzenia. Nie mogłam w to uwierzyć. Na pewno nie powiem o tym Jess. Dostałaby szału gdybym próbowała wyjaśnić jej, że włamał się do mojego domu albo po prostu do niego wszedł-to naprawdę nie było trudne. Jego słowa i oczy cały czas były w mojej głowie. Jego boskie ruchy i ciało. Jego dotyk. Panie Boże, pomóż mi!
Wszystko czego teraz chcę to długi, długi, dłuuugi piękny sen co najmniej przez dwanaście godzin. Nie sądziłam, że będę taka wykończona. A wszystko przez frustrującego i boskiego faceta.
_____________________________________
Ta-daaa! Czwarty rozdział. Co myślicie? :)
Chyba nie miałabym nic przeciwko jakby do mojego domu włamał się taki Harry.
Jeżeli przeczytałaś i chcesz kolejny rozdział - SKOMENTUJ!
Kocham to uczucie, kiedy wchodzę na bloga i widzę nowy komentarz. Banan na ryju gwarantowany <3
Co do piątego rozdziału. Jest on najdłuższy z wszystkich do tej pory (na razie w oryginale rozdziałów jest 13) a ja mam dużo nauki. Troszkę już przetłumaczyłam. Zawaliłam praktykę z geografii dzisiaj, grr ;/
Najpóźniej dodam go w piątek! Uwierzcie, że naprawdę chciałabym wcześniej, ale po prostu nie mam czasu, miśki.
Jeżeli chcecie popisać piszcie na twitterze - KLIK - na pewno wam odpiszę.
Trzymajcie się, słodziaki! xx
SUPER, SUPER , SUPER!!!!! <333 NAPRAWDE ŚWIETNY ROZDZIAŁ <3 CZEKAM NA KOLEJNE Z NIECIERLIWOŚCIĄ :333 infromuj mnie ;d @Swaggirlnumber1
OdpowiedzUsuńzajebisty :d brawo :) czemu taki krótki ?!! XDDD dawaj nastepny :** xx
OdpowiedzUsuńO kurwa. Ah ten Harry. <3
OdpowiedzUsuńnie no supico! eekkqfewkqkfewkeqfkwgqoikjegwqnoogweuobuwgeobugwqbewbo <3 ekstra! saoigqnuqgnooqwgeonewnoegoqnweogonqwegong <3 kocham Cie! <3
OdpowiedzUsuń@awhmyblanco
Kurwa mać. Umarłam! ZAJEBISTY XD Normalnie mam ochotę, aby Harry mi się włamał do domu *-* MAM NADZIEJĘ, ŻE NIEDŁUGO WSTAWISZ KOLEJNY ROZDIAŁ I MNIE O TYM POWIADOMISZ... Ten blog jest taki kjghfigufguwiug XD
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! ♥
@ILarsy_With_You
Swietne ;) Arrr Arrr :D
OdpowiedzUsuńSuper! arrr ;d @Claudia_Mofo
OdpowiedzUsuńBoże boskie!! To opowiadanie jest boskie!! Proszę pisz jak najszybciej kolejny rozdział!!! <3 @Baska69 xx
OdpowiedzUsuńJa pierdole ten rozdział jest zajebisty . Tak samo z reszta jak inne . Uwielbiam to <3<3 @TediBetii
OdpowiedzUsuńŚwietny <33
OdpowiedzUsuńJezu! Dziewczyno skąd Ty bierzesz tą wenę na takie zaczepiste rozdziały?!
OdpowiedzUsuńKocham <3