niedziela, 22 września 2013

Rozdział 3. - Captain's, perfect match

ti- Zgadnij kto zaprosił mnie na randkę! - Jess zapiszczała do mojego ucha. Podskoczyłam z zaskoczenia i prawie udławiłam się swoim jedzeniem.
- Kto? - zapytałam kaszląc i próbując przełknąć kanapkę z szynką i serem.
Dziewczyna jęknęła - Matt, helloł! Tak, Matthew. Tak, Matthew Connel! Ten z moich najskrytszych fantazji. Jest kapitanem drużyny tak jak ja! - ton jej głosu podwyższał się i podwyższał z każdym kolejnym słowem a ja nie mogłam jej pomóc śmiejąc się, że jej emocje wzięły górę.
- Jesteście dla siebie stworzeni. - mrugnęłam znacząco i kontynuowałam jedzenie. Jess skinęła pospiesznie głową, a na jej twarzy pojawił się uśmiech jeszcze większy niż zwykle-jeżeli to w ogóle było możliwe.
- I zgadnij kto pomoże mi ze strojem na  randkę. - spojrzałam na nią znad mojej książki.
- Ja? - zapytałam z pełnymi ustami. Ponownie skinęła głową, jednak zanim ponownie zaczęła energicznie kiwać głową, próbowałam ją uspokoić - Cudownie. Cieszę się razem z tobą. Minęły już chyba z trzy lata, co?
Usiadła naprzeciw mnie i w końcu zaczęła spokojnie oddychać - Trzy długie lata podziwiania i nieznaczących rozmów.
- Czyli jesteś teraz gotowa na małe bow-chicka-chicka-wow-wow! - zaśmiałam się głośno i zaprezentowałam rękami krótki taniec, ale przestałam kiedy Jessica uderzyła mnie w ramię z uśmiechem na twarzy.
- Jesteś aż taka pewna? - zachichotała - Sądzę, że Harry na pewno jest gotowy na małe bow-chicka-wow-wow z Tobą! - powiedziała przez śmiech. Rozejrzałam się szybko wokół mnie, ale to tylko sprawiło że śmiech Jess stał się jeszcze głośniejszy. Nie było go tutaj.
- Pierdol się. - burknęłam ponuro i wróciłam do jedzenia i czytania.
- Oh, nie bądź dzieckiem skarbie. - zażartowała - po prostu się z tobą drażnię. I wiesz co z tobą zrobie, jeżeli zaczniesz angażować się w coś z tym gościem. - zmrużyła oczy i powiedziała z dominacją w głosie - On jest tylko problemowym dzieciakiem. - kontynuowała jej gierkę ze śmiechem na końcu. Westchnęłam głośno i przewróciłam oczami - Będę czekać na ciebie przed szkołą po lekcjach, jedziesz ze mną prosto do domu. - uśmiechnęła się i wstała - Jest piątek i mamy dużo rzeczy do zrobienia. - powiedziała wyraźnie z naciskiem na dużo.
- Narka! - pomachałam do niej z oczami przyklejonymi do mojej książki. Ten temat historii naturalnej był bardzo ciężki i trudny. Musiałam się upewnić, że umiem to wszystko i to perfekcyjnie.

Kiedy zadzwonił dzwonek pozbierałam swoje książki z uśmiechem na twarzy. Motylki w moim brzuchu kłębiły się niesamowicie. Dlaczego? Codziennie idąc wzdłuż holu do drzwi wyjściowych moje ciało odmawiało posłuszeństwa. Nie robiło nic innego oprócz szukania pary zielonych oczu z tymi ciemnymi kręconymi włosami przede mną. Dobrze wiedział, że na niego patrzę. Wyszłam zza rogu i oderwałam wzrok od moich stóp. Mój uśmiech szybko zgasł. Zauważyłam go. Z dziewczyną. Miałam ochotę zwrócić wszystko co zjadłam na śniadanie. Dziewczyna stała nad nim chichocząc i dotykając jego ramienia drogą flirtu. Uśmiechał się-ahh-i także głupio się chichotał kiedy z nim rozmawiała. Dałabym się do kurwy nędzy zabić by dowiedzieć się co ona mu takiego mówi, że na jego twarzy widniał aż taki uśmiech. W jednej chwili złapał moje spojrzenie i momentalnie znowu obojętność pojawiła się na jego twarzy. Tylko na sekundę, bo po chwili odwrócił się z powrotem do tamtej dziwki-przepraszam za słownictwo.
Ciche jęknięcie wydobyło się z moich ust kiedy odetchnęłam ciężko i otwierałam moją szafkę cyferka po cyferce trudnymi ruchami. 7-1-0-5. I otwarła się skrzypiąc przy okazji.
Jestem głupia. Po prostu kurwa głupia. Głupia, że chociaż przez chwilę pomyślałam, że może mnie lubi. Jakoś. W jakiś inny sposób. Jęknęłam ponownie i wrzuciłam książki z powrotem do szafki. Głupia. Przecież Jess wyraźnie mi powiedziała-najlepszy i poza zasięgiem. Czy jest możliwe być bardziej głupim ode mnie? Głupia! Te spojrzenia.. to znaczy one były ponure. To nie było tak, że uśmiechał się kiedy go mijałam. Po prostu gapił się na mnie obojętnie bez żadnych emocji, tak jak zwierze, które nie może nic zrobić. Głupia Alyssa! Poklepałam się w myślach po plecach.
- Nie myślałem, że jesteś typem zazdrośnicy. - O kurwa. Zamarłam w bezruchu. Spojrzałam w dół i zobaczyłam dwie stopy za moją szafką.
Szybko zamknęłam szafkę-trochę za szybko-i moje oczy rozszerzyły się kiedy spotkałam jego tęczówki. Zielone i błyszczące - Ee, przepraszam? - wychrypiałam.
Oparł się o moją szafkę, co sprowadziło mnie na chwilę na ziemię. Zaśmiał się gardłowo w chwili kiedy na jego twarzy pojawił się ten cholerny uśmiech. Kurwa.
- Jestem Harry. - powiedział powoli i wyciągnął rękę w moją stronę
Moje oczy skanowały jego rękę, od palców po samo ramię, zanim znowu spotkałam się z tymi dwoma zielonymi kryształkami. Był bardzo dobrze zbudowany i nie trudno było to zauważyć. I jego duże dłonie i długie palce. Z wahaniem przyjęłam gest jego ręki, jego twarz pociemniała na mój dotyk, ale tylko na sekundę. I to dziwne uczucie w moim brzuchu. Coś innego, ukrytego i nieznanego przeze mnie.
- Jestem Alyssa. - powiedziałam z małym uśmiechem, nadal trzymając jego rękę. Moje oczy utonęły w jego. Znowu. Te oczy, które prześladowały mnie każdego dnia i każdej nocy przez dwa ostatnie tygodnie, odkąd pierwszy raz napotkałam jego wzrok. Byłam zagubiona.
Na jego twarzy znów można było zauważyć uśmieszek - Tak, wiem. - powiedział śmiejąc się pod nosem.
- Wiesz?
W końcu puściłam jego rękę, a on odsunął się od mojej szafki, robiąc krok bliżej mnie. Od razu poczułam jak moje serce wali jak oszalałe.
- Tak, wiem. - powtórzył z humorem w jego głosie. Zrobił kolejny krok ku mnie i oparł swoje ręce o szafki po obu stronach mojej głowy - Widzisz Alyssa.. - spauzował na chwilę i spojrzał mi w oczy bym poświęciła mu całą swoją uwagę - Kiedy chce coś bardzo mocno, zazwyczaj robię wszystko by to dostało się w moje ręce. - powiedział powoli i wyraźnie.
O cholera. Zagubiłam się w myślach, ale moje oczy nie opuściły jego zielonych. Tak bardzo jak byłam niepewna jego słów, tak bardzo nie chciałam odwrócić swojego wzroku od jego tęczówek. Zarozumiały uśmieszek wkradł się na jego usta kiedy przejechał końcem swojego języka po swoich górnych zębach.
- Ale jeżeli chodzi o ciebie - oddychał ciężko - ostatnio wszyscy krzyczeli twoje imię na linii bocznej boiska. - zachichotał. Uśmiechnęłam się nieco bardziej niż do tej pory i jego oczy natychmiast się rozjaśniły - Bardzo dobrze grałaś.
- Dziękuję. - zaczerwieniłam się - Tak samo ty.
- Więc też się na mnie patrzyłaś. - zachichotał żywo. Nie wiedziałam co powiedzieć, ale wiedziałam, że moja zaczerwieniona jak pomidor twarz mówiła sama za siebie.
Przygryzłam wargę kiedy stał tutaj z  uśmiechem wartym milion dolców w seksownej pozie tuż przede mną.
- Mam nadzieję, że zobaczę cię niebawem. - powiedział, a ja uśmiechnęłam się nieco pewniej kierując się ku wyjściu ze szkoły.
- Oh tak, zobaczysz. - obróciłam się by zobaczyć teraz już znajomy uśmieszek i jego oczy, które lustrowały moje ciało zanim powoli się odwrócił i poszedł w przeciwną stronę.
Okurwajapierdolekurwamać. Podskakiwałam i piszczałam idąc przez parking prosto do Jess-odzwierciedlała moje działania i wybuchłam śmiechem. - Zgadnij co! - krzyknęłam i oparłam się o jej różowego garbusa.
- Harry i ty mieliście małe bow-chicka-wow-wow w bibliotece? - zaśmiała się ponownie.
- Nie! - nie mogłam przestać się śmiać - Rozmawiał ze mną!
- On rozmawiał z tobą, czy raczej ty z nim? - zapytała krzyżując swoje ramiona na wysokości klatki piersiowej.
- Cóż, i to i to-ale to on podszedł do mnie i zaczął rozmowę. - uśmiechnęłam się z dumą.
Jess jęknęła i przyłożyła rękę do swoich ust czyniąc tą całą sytuację bardziej dramatyczną.
- Więc.. co powiedział? - skłoniła się do wydukania paru słów - O czym rozmawialiście? - jej oczy były szeroko otwarte tak samo jak i usta, na których widniał uśmiech.
- Uhm, no ten. Przedstawił się, no i ja też. I skończyliśmy to krótkim 'mam nadzieję, że niebawem się zobaczymy'.
Znowu jęknęła i zaciągnęła mnie do środka swojego auta.
- Nie mogę w to uwierzyć. - powiedziała zdumiona - Harry Styles uważa, że jesteś gorąca! Ale proszę, bądź ostrożna. Nie wiem czy mogę mu zaufać. On nadal jest Mystery Guy. - powiedziała z troską w swoim głosie.
- Wiem, wiem. - uśmiechałam się, nie mogłam pozbyć się tego głupiego uśmieszku ze swojej twarzy - Jeżeli blondi się o tym dowie, będę miała kłopoty. - podniosłam swoje ręce w geście obrony i zaśmiałam się tak samo jak Jessica, która włożyła kluczyk do stacyjki i odpaliła silnik swojego aż za różowego małego autka.

- A co sądzisz o tym? - to była już chyba setna sukienka jaką Jess przymierzała.
- Jess, wyglądasz cudownie w każdej z nich. A ta pasuje do ciebie idealnie. - powiedziałam szczerze podczas jedzenia ogórka. Ale ona znowu nie zgodziła się z moimi słowami i rzuciła sukienkę na stos leżących obok ciuchów - Wiem, że się denerwujesz. Ale naprawdę, nie powinnaś.
- Powiedziała bow-chicka-wow-wow girl. - stwierdziła z uniesionymi brwiami i zestresowana rozejrzała się po swoim pokoju.
Zaśmiałam się.
- Kiedy on po ciebie przyjeżdża? - siedem palców zostało pokazanych mi tuż przed moją twarzą, kiedy Jess ponownie wróciła do swojej jaskini z ciuchami. Poszukiwania idealnego ubrania trwały.
- Tutaj! - podskoczyłam na moim siedzeniu na krzyk dochodzący z wnętrza szafy - Tak! To ta! - i ze słabo oświetlonej szafy wyłoniła się wspaniała Jessica-jak zawsze. Miała na sobie obcisłą doskonale dopasowaną sukienkę, która kończyła się w połowie uda, z ramiączkami krzyżującymi się z tyłu - No i założę jeszcze to. - dodała i wrzuciła na siebie jeansową kurtkę.
Podniosłam moje oba kciuki do góry i uśmiechnęłam się szeroko.
- Bingo! - faktycznie, wyglądała przepięknie.
 - Włosy i makijaż gotowe. Na ciebie już czas, twoja randka czeka. - popchnęłam Jessicę w dół schodów starając się bym nie musiała robić tego ponownie.
- Nie mogę tego zrobić, Alyssa. - jęknęła.
- Tak. - pociągnęłam ją za ramię - Możesz. - trzymałam ją przy ścianie i otworzyłam drzwi nogą - Masz wybór. Możesz wyjść przez te drzwi i wyglądać dobrze lub mogę cię tam wypchnąć tak, że upadniesz na twarz. Tuż przed swoim ukochanym.
Jęknęła.
- Dobra, dobra. - wzięła głęboki oddech i wyprostowała się zanim zeszła wzdłuż podjazdu do odpalonego samochodu. Dobrze ubrany Matt wyszedł z auta i otworzył jej drzwi od strony pasażera.
- Bawcie się dobrze! - krzyknęłam machając do przyjaciółki. Szybko mi odmachała zanim weszła do samochodu z uśmiechem na twarzy. Poszłam do kuchni, kiedy samochód odjechał spod domu Jess i znalazłam panią Lions-mamę Jessici. Była zajęta robieniem jedzenia.
- To ja idę do domu, pani Lions.
- Oh, Alyssa. Już wychodzisz? - zapytała mnie przez ramię nie zaprzestając swoich czynności - Jesteś pewna, że nie chcesz najpierw czegoś przekąsić?
- Nie, dziękuję. - uśmiechnęłam się ciepło - Muszę już iść. Jess jest już w drodze do miasta. - uśmiechnęłam się.
Pani Lions zaśmiała się miło.
- No tak, ona nie przestaje gadać o tym całym Matthew. - uśmiechnęła się.
- Oh, proszę mi uwierzyć. Jest wiele innych rzeczy poza nim. - zaśmiałam się, rzuciłam ostatnie słowa na pożegnanie i ruszyłam w drogę do swojego dużego domu.
Na zewnątrz było chłodno. W sumie nic dziwnego. Zapięłam zamek od mojej kurtki i zaczęłam iść wzdłuż chodników. Harry. Nie mogłam myśleć o nikim i niczym innym. Widzieć ten jego uśmiech, stojąc przed nim i wyobrażając sobie że był on na jego twarzy ze względu na mnie. Uśmieszek sam malował się na mojej twarzy i nie mogłam nic z tym zrobić. Ale i tak on nadal jest twardym orzechem do zgryzienia. Tak jakby mówił do mnie jakimś szyfrem albo.. Nie wiem. Może on po prostu nie jest pewny co do mnie. To było dziwne, wręcz surrealistyczne. Kiedy nasze oczy spotykały się, droga do nich była zablokowana. Jakby właśnie tak miało być.
Warczenie jakiegoś silnika samochodowego sprowadziło mnie na ziemię.  Cofnęłam się odruchowo parę kroków i podniosłam głowę by zaraz spojrzeć na parę wpatrzonych prosto we mnie zielonych oczu, o których tak zawzięcie myślałam.
Harry.

___________________________

No dobra, to jest rozdział trzeci. Dostałam komentarze i tweety żebym dodała dzisiaj więc jest! huehue
Poznajcie moją dobroć <3 W końcu zaczyna się dziać co nie? ;>
Następny rozdział dodam we wtorek/środę zobaczę jak się sprawy potoczą. A zapewniam, że będzie się działo. 
No i przypominam o komentowaniu wpisu, bo bardzo zależy mi na szczerej opinii słoneczka no i każdy kolejny komentarz mnie uszczęśliwia :) xx
A tymczasem odsyłam was na nowe tłumaczenie mojej przyjaciółki - KLIK 
Harry jest cudowny, co nieeee? <3
no to do kiedyś, @Lady_Debil

10 komentarzy:

  1. JA TO KOOOOCHAM ! JAK NIE DODASZ TEGO WE WTOREK TO ZEJDĘ AJSJSJSKXJKXNSBZNXHS

    OdpowiedzUsuń
  2. PROSZĘ CIĘ ! DOOOOODAJ SZYBCIEEEEJ

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG! Genialny, czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Co? Nie żartuj nawet z tym wtorkiem ja chce już 4 rozdział a przynajmniej na jutro a tak poza tym jest boski <3 @Claudia_Mofo

    OdpowiedzUsuń
  5. O KURWA MAĆ. TEN BLOG TO MOJA DRUGA MIŁOŚĆ XD Genialny, genialny i jeszcze raz genialny. Mam nadzieję, że wytrzymam do wtorku lub środy :c NIESAMOWITY!
    Mam nadzieję, że mnie poinformujesz o kolejnym rozdziale!
    Pozdrawiam kochana.
    @ILarsy_With_You

    OdpowiedzUsuń
  6. To opowiadanie jest ŚWIETNE <33 AAAAAA, KOCHAM JE :)xx

    TruskawkaaxD

    OdpowiedzUsuń
  7. jezuniu! cudo! cudo! cudo! uzalezniam sie! help me! :D dawaj, dawaj miliard nastepnych :D kocham Cie xx
    @awhmyblanco

    OdpowiedzUsuń
  8. Boze to jest cudowne

    OdpowiedzUsuń