Przemyłam moje ręce pod gorącą wodą przyglądając się swojemu odbiciu w kwadratowym lustrze. Moje niebieskie oczy były lekko pociągnięte maskarą i eyelinerem, a moje usta i policzki odbijały się połyskiem dzięki błyszczykowi i różowi. Moje brązowe włosy opadały kaskadami na ramiona, kończąc się poniżej biustu. Muszę przyznać, że tego wieczoru wyglądałam całkiem dobrze. Uśmiechnęłam się sama do siebie. To pewnie przez tą sukienkę. Jedna z moich ulubionych. Ma silny niebieski kolor, jest dość obcisła ale elegancka, kończyła się tuż nad moimi kolanami. Prosta, ale wspaniała-jakby powiedziała to moja mama.
Wysuszyłam szybko ręce uśmiechając się jeszcze raz do lustra, zanim weszłam do dużego holu. Wszystkie światła były włączone i skierowane na scenę z przodu. Podeszłam do mojego stolika jak najciszej mogłam i zajęłam miejsce obok Jess.
- Przemówienia już się zaczęły? - zapytałam. Przed obiadem?
- Tak. Matt, ja i dwóch innych kapitanów z klasy 16-latków i juniorów zaraz wstajemy. - szepnęła wyraźnie zdenerwowana. Potarłam jej plecy z uśmiechem na twarzy gdy patrzyłam na wszystko dookoła nas. Na te wszystkie okrągłe stoliki pełne młodych ludzi i zawodników. Wszyscy byli zajęci sobą. Klub musiał włożyć naprawdę dużo wysiłku by zorganizować to całe otwarcie sezonu. Całe pomieszczenie było w kolorze białym i niebieskim-w naszych klubowych barwach.
Naprzeciwko nas i mojej drużyny siedziała męska drużyna z naszej szkoły. Wszyscy mieli na sobie garniaki i krawaty. Moje oczy wylądowały na Harrym. Rozmawiał z Mattem, śmiał się i uśmiechał. Nie mogłam nic na to poradzić, ale uśmiechnęłam się. I chociaż jego gesty nie były skierowane w moją stronę.. Był taki uroczy kiedy się uśmiechał. Dostrzegł mnie na chwilę zanim poklepał Matta po ramieniu i powiedział coś do niego gdy ten wstawał.
- Okej, wstaję! - Jessica spojrzała na mnie z dłońmi na swoich policzkach. Wyglądała jak "Scream" Muncha*.
- Nie martw się. Będziesz absolutnie świetna! - uśmiechnęłam się.
- Będziemy cię dopingować. - powiedziała Melissa siedząca po drugiej stronie stolika.
- Dzięki kochane! - Jess uśmiechnęła się i ruszyła w stronę sceny tuż za Mattem.
Najmłodsi kapitanowie byli już na scenie gotowi do swoich przemów. Szybko podsumowali rozwój i pozycje swoich drużyn naprawdę cudownymi słowami. Dwójka z nich świetnie wypadła. Młoda dziewczyna-albo może mi się tak tylko wydaję-i młody chłopak. Muszę powiedzieć, że byłam pod wielkim wrażeniem. Obaj wygłosili cudną przemowę, a chłopak dostał nawet brawa na stojąco. Młodzi zeszli ze sceny, a oklaski ucichły kiedy Matt wziął mikrofon w dłoń z szerokim uśmiechem. Spojrzał na Jess zanim znów spojrzał na tłum. Uwierzcie mi-było wielu obecnych na tej sali.
- Po pierwsze, chciałbym podziękować trenerowi. - wybuchły gwizdy i ponowne oklaski. - Ostatni sezon nie poszedł tak dobrze jak tego chcieliśmy, ale od tego tygodnia i przez następne udowodnimy, że szkolenia od początku tego roku nie zawiodły i pokażemy na co nas stać. - Matt mówił dalej. Machnął swoimi prostymi brązowymi włosami ponownie zarzucając wzrok na Jess. Uśmiechnęłam się. To między nimi jest takie oczywiste, jezu - Ponieważ możemy być piekielnie trudnym zespołem tylko po to by zdobyć w tym roku puchar!! - wrzasnął radośnie. Wszystkie stoliki zaczęły szaleć i zaczęłam śmiać się z tych wszystkich ludzi. Cały czas klaskałam i złapałam dwoje oczu. Znowu na mnie patrzył z małym słodkim uśmieszkiem na jego twarzy. Spojrzałam z powrotem na scenę, chichocząc kiedy poczułam moje zarumienione od jego spojrzenia policzki. Powoli wziął łyka swojego drinka. Jego oczy spostrzegały wyłącznie moje i zagubiłam się. Słowa Matta dobiegły końca. Cała moja uwaga była skupiona na Harrym, który też trzymał swoje oczy na mnie śmiejąc się.
Przygryzłam wargę by zapobiec wydobyciu się chichotu z moich ust, ale jednak to zawiodło, kiedy on cały czas uśmiechał się i przekrzywiał swoją głowę z tym nieokreślonym błyskiem w oku. Spojrzałam w dół na swoje palce i starałam się skupić kiedy usłyszałam głos Jess w głośnikach. Spojrzałam na scenę kiedy uderzyło w nią światło reflektorów. Miała na sobie długą koralową sukienkę. Pasowała do jej blond włosów. Wyglądała pięknie.
- Miałyśmy zabójczy start w tym tygodniu. - zaczęła. Matt stał tuż obok niej uśmiechając się dumnie kiedy mówiła - Trenowałyśmy ciężko przez całe lato i na początku tego semestru i to naprawdę się opłaciło. - mogłam spokojnie stwierdzić, że jest zdenerwowana-co chwilę patrzyła na swoje buty - To są podziękowania dla moich wszystkich wspaniałych dziewczyn z drużyny i świetnego trenera, który zwraca uwagę na każdą z nas i robi z nas świetnych zawodników. Indywidualnie i razem jako drużyna. - sala znowu wypełniła się brawami i wygwizdywaniem, a ja szybkim ruchem spojrzałam na Harrego. Klaskał i uśmiechał się szeroko w kierunku sceny - Zyskaliśmy również nowego zawodnika! - moje oklaski zwolniły tempo, a wszyscy z naszego stolika odwrócili głowy w moją stronę - Ona jest z nami tylko dwa tygodnie, ale już udowodniła jej znaczenie w zespole! - Jessica patrzyła prosto na mnie z dużym uśmiechem. No nie. Nienawidzę tego rodzaju uwagi. I nigdy nie wiedziałam jak na to zareagować - Więc chciałabym żebyście gorąco ją powitali! Alyssa Nicholson! - powiedziała wskazując na mnie. Nie mogłam zrobić nic innego jak tylko uśmiechać. Nieśmiało uśmiechać, kiedy ponownie na sali wybuchnął aplauz. Tym razem był on dla mnie. Jestem beznadziejna kiedy chodzi o komplementy i pochwały-zawsze obracam to w żart.
Harry patrzył na mnie z podziwem dopóki sala nie ucichła, a Jessica nie podziękowała wszystkim i życzyła wszystkim smacznego posiłku. Wzruszyłam ramionami z uśmiechem kiedy złapałam go na gapieniu się na mnie, ale on zachichotał tylko z szerokim uśmiechem nadal uważnie mnie obserwując.
- Przepraszam? - młody mężczyzna w garniturze stał za mną z metalowym wózkiem z przeróżnymi potrawami. Uśmiechnęłam się - Czego sobie panienka życzy? - zapytał przyjaźnie. Spojrzałam na trzy różne potrawy. Mieli kurczaka, rybę i wegetariańskie danie. Wszystko wyglądało pysznie-oprócz tego ostatniego. Kocham mięso!
- Wezmę łososia. - odpowiedziałam z uśmiechem. Kocham kurczaka, ale pieczony łosoś z makaronem i śmietaną.. Nie mogłam powiedzieć nie. Jess usiadła obok mnie w czasie kiedy kelner wędrował wokół stolika - Byłaś świetna Jess! - podarowałam jej szybki uścisk i ciepły uśmiech kiedy dziewczyny jej gratulowały - I dziękuje za miłe słowa. - zarumieniłam się.
Roześmiała się - Mogłam zobaczyć twoją twarz w odcieniu pomidora nawet ze sceny, Ally! - skrzywiłam się, wiedziałam, że się ze mną drażni - Przepraszam. - zaśmiała się - Ale to wszystko było prawdą. Zasłużyłaś na dołączenie do klubu. Naprawdę godnie się zaprezentowałaś. - uśmiechnęła się, klepiąc mnie po plecach. Ponownie czerwony kolor dotknął moich policzków.
- Dziękuję. - wymamrotałam z wdzięcznością, kiedy wzięłam pełen widelec do ust - Ty i Matt.. wydaję się, że wczoraj spędziliście fajnie czas. - uśmiechnęłam się chytrze - Brakowało tam tylko waszego kontaktu.
- Ally! - tym razem to nie ja wyglądałam jak burak. Zaśmiałam się głośno kiedy Jess spojrzała nieśmiało w stronę Matta. On także spojrzał na nią z zaciekawieniem. Na bank wiedział, że gadałam jej o nim.
- Oh, no daj spokój! - mówiłam dalej - Jak było? - wiedziałam, że ich ostatnia wspólna noc była super, jeżeli nie lepsza. Wywnioskowałam to z chichotu i rumieńców Jess - Powiedz mi! - krzyknęłam podniecona.
- Okeeej. - wzięła głęboki oddech próbując się uspokoić - Wziął mnie do restauracji no i w ogóle.. wiesz o co chodzi. - spojrzała na stół, gdzie zarówno Matt i Harry zwracali uwagę na nasze reakcje. To tylko skłoniło mnie do większego uśmiechu - No spędziliśmy naprawdę fajnie, faajnie czas. Rozmawialiśmy o wszystkim poczynając na Plutonie kończąc na Marsie. Było miło. Możemy rozmawiać ze sobą o dosłownie wszystkim! - powiedziała jakby to było niemożliwe. Uśmiechnęłam się kiedy mówiła dalej, tak słodko razem wyglądali - No i potem kiedy skończyliśmy, zawiózł mnie nad jezioro. Na początku o tym nie wiedziałam, bo było ciemno jak w dupie. Ale wziął nas tam i przyniósł nam koce. Nie dwa, jeden duży. - poprawiła się. Zgodziłam się z tym, że to był dosyć ważny szczegół - No i siedzieliśmy na starym drewnianym pomoście pod jednym kocem. - do tej pory Jess spojrzała na Matta chyba z pięć razy. Doskonale wiedział o czym rozmawiamy - No i rozmawialiśmy i przytulaliśmy się i było taaak romantycznie!
- Pocałował cię? - to wszystko jest po prostu zbyt słodkie!
- Czekaj, czekaj-dochodzę do tego! - Jessica uniosła ręce by mnie uciszyć, więc zamknęłam się z uśmieszkiem na twarzy czekając na dobre wieści - Więc, nagle wszystkie te małe lampki wokół jeziora zaświeciły się. - obie starałyśmy uspokoić nasze dziewczęce chichoty - No i wtedy on zaczął mówić o tym, od jak długiego czas chciał zaprosić mnie na randkę. Był taki słodki! A potem po prostu zamilkł, spojrzał mi w oczy i powiedział:"Jessica jesteś niesamowita, jesteś zabawna, urocza, słodka, gorąca i po prostu piękna. I chciałem pocałować cię odkąd pamiętam, więc zamierzam to zrobić. Teraz." - Jess zacytowała i ani jedna z nas nie mogła powstrzymać swoich pisków. Dostarczyło to nam kilka dziwnych spojrzeń, ale hej! Dziewczyna jakoś musi wyrażać swoje uczucia!
- Serio? O mój boże! - miałam w sobie totalnie włączony dziewczyński i piszczący tryb - Jezu, to za słodkie żeby mogło być prawdziwe! Tak się cieszę, Jess! - uścisnęłam ją mocno jeszcze raz - Więc teraz jesteście razem?
- Ehm, no cóż. Tak dokładnie to nie zapytał mi się jeszcze czy chcę być jego dziewczyną, ale na pewno zmierzamy w tym kierunku. - uśmiechnęła się nieśmiało i znów spojrzała w stronę Matta.
- Lepiej żeby zrobił to szybko! - zaśmiałam się z ich dwójki. Dwa, trzy dni a my już mieliśmy w szkole nową parę. Gwiazdorską parę! Oboje są kapitanami-o Panie Boże cóż za świetny wybór.
- A co z Tobą?
- Co ze mną? - udawałam zaskoczenie.
- Nie gadałaś więcej z Harrym? - to brzmiało jak pytanie, a jednocześnie jak życzenie, żebym powiedziała jej jak najwięcej.
Wydarzenia z ostatniej nocy szybko wróciły do mojej głowy - Nie. Od wczorajszej rozmowy w szkole nie zamieniłam z nim ani słowa. - skłamałam. Nie mogłam powiedzieć jej o nim włamującym się do mojego domu. Jess byłaby wtedy jeszcze bardziej sceptyczna wobec niego.
- A wygląda to tak jakbyście jednak rozmawiali. Patrzy na ciebie przez cały czas. Nadal jak wygłodniały wilk. - zażartowała. Z powrotem wróciło do niej dobre nastawienie do niego. Po prostu zaśmiałam się na jej stwierdzenie i spojrzałam w stronę Harrego. Rozmawiał i wygłupiał się z chłopakami, śmiejąc się przy tym. Uśmiechnęłam się szeroko i z powrotem byłam we własnej, zamkniętej bańce.
"Nie wiem co, ale jest coś w tobie, Alyssa. Coś w twoich oczach... Jakbym widział je już wcześniej."
Jego wczorajsze słowa zabrzmiały w mojej głowie. Może to była prawda. Bo to było to coś co poczułam już pierwszego dnia-byłam oczarowana jego oczami. Brak siły by to zatrzymać, brak siły by temu zaprzeczyć. Wszystko co związane było z nim, intrygowało mnie. Kiedy widzę jego uśmiech, chcę więcej. Kiedy słyszę jego śmiech, chcę więcej. Kiedy patrzę w jego oczy, chcę więcej. I kiedy on dotykał mnie ostatniej nocy, chciałam więcej! Dlaczego? Nie wiem. Ale chcę wiedzieć. I chcę go poznać.
Wciąż się na niego gapiłam. Jego uśmiech wygrywał wszystko, naprawdę. Zaczesał palcami swoje kręcone włosy do tyłu. Jaki on jest piękny.
Oderwałam się od swoich marzeń gdy Harry złapał mnie na gapieniu się. Tym razem to nie on spojrzał na mnie pierwszy, teraz to ja zrobiłam pierwszy krok. Większy uśmiech niż widziałam kiedykolwiek, pojawił się na jego cudownej twarzy, kiedy pewny siebie odchylił się na swoim krześle. Ze zdenerwowaniem kontynuowałam mój posiłek, wrzucając go do ust i przeżuwając szybko. Kiedy spojrzałam w górę, on nadal się na mnie gapił, z tym samym uśmieszkiem, w tej samej pozie. Kurwa. Poczułam lekkie zakłopotanie, bo nie wiedziałam jak na niego patrzeć. Jednak wiedziałam, że gapię się na niego z otwartymi ustami pełnymi jedzenia-nie zdziwiło mnie to!
- Kolej na trenerów! - Jess odwróciła się do reszty dziewczyn i zaczęłyśmy rozmawiać, dopóki sala się nie uspokoiła i nie poświęciła całej swojej uwagi ludziom na scenie.
Było wiele śmiechów i oklasków kiedy trenerzy praktycznie tworzyli show na scenie. Tak jakby wszyscy byli dobrymi przyjaciółmi, trudno było zachować powagę. Co chwilę zmieniali temat i zaczynali gadać o czasach kiedy byli młodziakami i zachodzili taaak daleko w krajowych i międzynarodowych mistrzostwach. Więc rozmawiali przez cały czas, nie było ani sekundy milczenia. Ale mimo wszystko interesująco i imponująco słuchało się o ich doświadczeniach związanych z piłką nożną parę lat temu.
Muzyka zaczęła grać, a słabe światła skoncentrowały się na dużej otwartej przestrzeni między stolikami. Kelnerzy zaczęli sprzątać resztki jedzenia i talerze, a ludzie zaczęli wstawać.
- Co się dzieje? - zapytałam Jess. Osobiście wolałabym siedzieć tutaj i rozmawiać z dziewczynami. Jeżeli właśnie na sali działo się to co miałam na myśli, może po prostu pójdę na chwilę do łazienki..
- Czas na tańce! - Jess wykrzyczała. Super. Spojrzałam na nią wzrokiem 'proszę powiedz, że żartujesz', chociaż i tak wiedziałam co się tutaj dzieje - Oj no chodź Ally! Musisz zatańczyć! Twoja sukienka jest piękna, ty jesteś piękna! - uśmiechnęła się. I jakby na zawołanie Matt stanął za nią z wielkim uśmiechem, schylił się do jej ucha i zaczął coś szeptać. Jess zachichotała nieśmiało i pokiwała głową, a on ucałował jej policzek i chwycił jej rękę - Jeśli zobaczę cię za dziesięć minut i nadal będziesz tu siedziała.. - Jess posłała mi ostrzegawcze spojrzenie - Wtedy osobiście zaproszę kogoś do tańca w twoim imieniu. Nie chcesz tego. - obróciła się ponownie w stronę Matta z uśmiechem na twarzy i zostawiła mnie dając mi ostrzeżenie. Fakt, nie chciałam tego.
Wzięłam łyk swojego drinka gdy na sali rozbrzmiała muzyka z lat 90'. Ace of Base w piosence All That She Wants, jeżeli się nie mylę. Obróciłam się by zobaczyć Jess i Matta śmiejących się i tańczących do rytmu. Uśmiechnęłam się na sam ten widok.
- O kurwa, on tutaj idzie! - ciche krzyki i piski wszystkich dziewczyn ze stolika zwróciły moją uwagę i spojrzałam prosto w kierunku dwóch zielonych oczu. To był Harry. Powolnie pokonywał swoją drogę do naszego stolika. Odrzucił z czoła swoje kręcone włosy kiedy ujrzałam rządek jego śnieżnobiałych zębów w szerokim i zalotnym uśmiechu. Jedną rękę trzymał w kieszeni jego spodni a druga z gracją i swobodą trzymała swojego drinka.
- Masz ochotę zatańczyć? - spojrzał na mnie z figlarnym uśmiechem, już znał moją odpowiedź. Dziewczyny z mojej drużyny, które nadal tutaj siedziały, wzdychały zgodnie i patrzyły szerokimi oczami na Harrego, a potem na mnie.
- Może. - rzekłam nieśmiało z uśmiechem. To spowodowało tylko, że wzdychania moich koleżanek zyskały nieco głośniejszy ton.
- Oczywiście, że ona chce z tobą zatańczyć Harry! - Melissa odezwała się z drugiej strony. Zamknij się! Harry spojrzał na nią i uśmiechnął się, ale po chwili znów całą swoją uwagę poświęcił mnie. Moim oczom. Wszyscy wokół się zamknęli. Ja tym bardziej.
Odłożył swój kieliszek na blat stołu i znowu z wdziękiem zarzucił włosy do tyłu. Boskie, mówię. Boskie.
- Może? - zapytał ciekawy, prawie chichocząc.
- Nie jestem zbyt dobrą tancerką. - wyjaśniłam.
Teraz zachichotał. Głęboko i seksownie - Możemy to zmienić, Alyssa. - mrugnął.
Przechyliłam głowę na bok - Ty tańczysz?
- Znam parę kroków. - uśmiechnął się. Teraz to dopiero był intrygujący. Nie był tylko dobrym piłkarzem i atrakcyjnym i dziwnym gościem. Nie. Ten chłopak także potrafił tańczyć.
- Okej.
- To oznacza tak? - uśmiechnął się szeroko wyciągając swoją rękę z kieszeni i wyciągając ją ku mnie.
Wzięłam jego rękę i wstałam - Właśnie tak, Harry. - uśmiechnęłam się. Jego ciepłe spojrzenie spotkało moje kiedy pochylił głowę w dół. Ostrożnie owinął swoją rękę wokół mojej.
Parkiet był duży i nieco zatłoczony. Ale to jak dużo ludzi tutaj było, nie było dla mnie zaskoczeniem. Zatrzymałam się tuż przy klatce piersiowej Harrego i odruchowo zarzuciłam ręce na jego szyję. Jego dłonie odnalazły moje biodra, a ja zamknęłam oczy w uśmiechu. To dawało mi taką radość. On mi ją dawał.
Ruszaliśmy się w rytm muzyki. Śledziłam jego ruchy. Powoli zrobiliśmy obrót. W prawo, do przodu, w lewo i krok do tyłu.
- Pięknie dzisiaj wyglądasz. - Harry wyszeptał do mojego ucha. Podniosłam głowę z jego piersi i spojrzałam mu w oczy. On patrzył uważnie w moje, tak jakby walczył ze samym sobą.
- Dziękuje. - uśmiechnęłam się. Jego słowa dały mi nieopisane uczucie. Czułam jakby mój brzuch miał zaraz eksplodować. Przecież to samo powiedziała mi Jess. Ale teraz słyszałam to od niego - A ty sam w sobie wyglądasz świetnie.
Zmarszczył brwi, a ja wystraszyłam się, że powiedziałam coś złego. Ale on przecież wyglądał świetnie. Jego zdezorientowanie rozbłysło na jego twarzy i westchnął z uśmiechem gdy przeniósł kosmyk moich włosów za ucho. Jego oczy były szeroko otwarte i jasne w tym przyćmionym świetle. Czekałam. Czekałam na to co teraz zrobi lub ma zamiar powiedzieć. I nagle jakby znikąd zaczął chichotać, a ja przechyliłam głowę z uśmiechem patrząc na niego.
- Ta piosenka jest naprawdę stara. - powiedział nadal chichocząc.
Uśmiechnęłam się kiedy moje uszy spotkały się z jego śmiechem i wesołą melodią zespołu Earth Wind and Fire - Tak, to prawdziwy klasyk.
- Znasz ją? - zapytał zaskoczony gdy zaczęliśmy kołysać się na boki w rytm muzyki. Pokiwałam głową - Lubię tą piosenkę. Nie wiedziałem, że możesz ją znać. - uśmiechnął się - Never, never my darling, never you'll be alone. Ever, forever my darling, true love is written in the stone. - Harry śpiewał słowa piosenki z uśmiechem na twarzy. Śmiałam się z jego nagłej zmiany nastroju i podziwiałam widoki kiedy spojrzał na mnie tym swoim złym uśmieszkiem - Jaka jest twoja ulubiona piosenka? - zapytał i uśmiechnął się wyczekująco. Mentalnie poklepałam się po plecach. On właśnie próbował mnie poznać!
- Comfortably Numb-Pink Floyd. - oświadczyłam. Poszerzył swój uśmiech - A twoja?
- Learning to fly. - szeroko się uśmiechnął - Pink Floyd. - nie mogłam zrobić nic innego jak tylko się uśmiechnąć gdy poruszaliśmy się w rytm muzyki. Czułam się jak w filmie, kiedy nagle wszyscy dookoła znikają i zostajemy tylko my na głównym ekranie, a wszyscy koncentrują się wyłącznie na nas. Właśnie tak się czułam - Masz wspaniały gust co do muzyki. - powiedział Harry.
- Tak jak ty. - uśmiechnęłam się w jego stronę, a jego wzrok stał się jeszcze bardziej intensywny i natarczywy. Tak jakby zastanawiał się co dokładnie powiedzieć czy zrobić - O czym tak myślisz? - zapytałam ostrożnie.
Jego oczy dalej wpatrywały się w moje, a ja przełknęłam głośno ślinę. Przerażał mnie.
- O tobie. - powiedział z pełną powagą - I o mnie. - spojrzał w podłogę i zrobił mały krok w tył, zwiększając dystans między nami. O czym on do cholery myślał? Spojrzałam na niego pytająco, a on wrócił do mnie. Tak jakby nagle sobie o czymś przypomniał i zbliżył się do mnie ponownie. I znów patrzył na mnie jakbym miała na swojej twarzy pewnego rodzaju maskę, której on nie może dotknąć. Sprawdził godzinę na swoim telefonie i spotkał moje oczy. Wyglądał na przerażonego.
- Muszę iść. - wymamrotał. Praktycznie nie usłyszałam co do mnie powiedział - Przykro mi. - odsunął się ode mnie i odwrócił powoli patrząc na mnie przez cały ten czas. Ja też-dopóki mogłam widzieć jego twarz. Przeczesał ręką swoje włosy wracając do stolika i sięgając po kurtkę. I wyszedł bardzo szybkim krokiem.
Łza zakręciła się w moim oku. Nie wiedziałam co go tak poruszyło, ale ja nie poczułam się z tym zbyt dobrze. Złapałam wzrok Jess i wzruszyłam ramionami kiedy bezgłośnie zapytała czy wszystko w porządku. Ponownie wzruszyłam ramionami z fałszywym uśmiechem na twarzy.
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ. PIĄTEK.
- Trzydzieści sekund do końca! - krzyknął trener Baks. Przyspieszyłam do tego stopnia, do jakiego pozwalało mi moje ciało. Biegałam od słupka do słupka niezliczenie wiele razy. Czułam się jakbym pokonała ten odcinek drogi ponad sto razy, ale wiedziałam, że to nie było możliwe w ciągu tych dwunastu minut. Czułam pulsującą krew nawet w moich ustach. Kochałam to. Wiedziałam, że dałam z siebie wszystko, nie pozostawiając na sobie suchej nitki.
Czterema szybkimi susami podbiegłam do słupka w chwili kiedy trener krzyknął, że pół minuty minęło. Upadłam na ziemię i zamknęłam oczy. Moja klatka piersiowa unosiła się i opadała w nieubłaganym tempie. Pot spływał strużkami po mojej twarzy, a ja wycierałam je zewnętrzną stroną mojej dłoni. Po chwili i tak nowa porcja kropelek spływała po mojej skórze.
- Ile okrążeń przebiegłam? - zerknęłam na Jess, która stała obok mnie.
- Trzydzieści. - wyciągnęła do mnie rękę i podniosła mnie z trawy - Wyglądałaś jakbyś właśnie biegła wyścig swojego życia! - zaśmiała się - Jesteś fenomenalna. - zaśmiałam się i chwyciłam butelkę wody w moją drżącą ręką w drodze pod prysznic.
- Widziałaś go ostatnio? - Jess nie powiedziała żadnego imienia, ale nie musiała. Dokładnie wiedziałam o kogo jej chodzi.
- Nie.
Jess westchnęła i położyła mi rękę na ramieniu kiedy usiadłyśmy na ławce przed szkołą. Matt miał nas obie zawieźć dzisiaj do domu.
- Nie przejmuj się się tym. - próbowała załagodzić sytuację - Jestem pewna, że miał swoje powody. Ale jeżeli tym sposobem ma zamiar do ciebie zagrywać, lepiej trzymaj się z dala od niego. Nie chcę, żeby cię zranił. - i tutaj był problem. Jestem zraniona. I chciałam wiedzieć dlaczego.
- Dzięki Jess. - uśmiechnęłam się. Chciałam się jej zapytać czy mogłabym porozmawiać o tym z Mattem, ale przerwał nasze posiedzenie. Matt. I Harry.
Jess siedziała z przodu obok Matta, natomiast ja i Harry z tyłu. Wiedziałam czym jest napięcie, ale takiego jak teraz to jeszcze nigdy w życiu nie doświadczyłam. Matt i Jess siedzieli cicho. Harry i ja siedzieliśmy cicho. Wpatrywałam się w okno. Było oczywiste, że Matt o tym wiedział. Jedyną rzeczą jaką wydawało z siebie dźwięk to silnik i radio w samochodzie. Przypomniało mi to, kiedy mój tata i ja w wieku ośmiu lat jechaliśmy na pogrzeb mojej mamy. Nie powiedzieliśmy ani słowa. Ale różnica była taka że wtedy oboje wiedzieliśmy co nas czeka i nie chcieliśmy o tym rozmawiać. Ale teraz... Harry i ja mieliśmy wspaniały wieczór, a on praktycznie uciekł ode mnie jak najszybciej. I to właśnie sprawiło, że czuję się jak śmieć. I chciałam wiedzieć dlaczego.
Mam cztery teorie:
1. Musiał zająć się czymś bardzo ważnym i totalnie stracił poczucie czasu.
2. Przestraszył się, że może to wszystko idzie zbyt szybko.
3. Może po prostu ma problemy. Problemy w domu, problemy towarzyskie a ja jestem tylko częścią jego gry.
4. I coś czego nie mogłam wyjaśnić.
Miałam cichą nadzieję, że powodem jego ucieczki jest pierwszy lub drugi punkt. Cokolwiek to było, chcę wiedzieć, nawet jeżeli nie miało to związku ze mną. Bo chcę go poznać. Muszę. I chcę wiedzieć co siedzi w tej jego głowie.
- Narazie kochanie. - głos Matta sprowadził mnie na ziemię.
- Cześć. - Jess uśmiechnęła się i pocałowała jego policzek - Na pewno nie chcesz zostać na noc? - zapytała mnie. Spojrzała na Harrego i zmrużyła oczy szybko przenosząc wzrok na mnie.
- Tak Jessica, wszystko w porządku. - uśmiechnęłam się kiedy zamykała drzwi i pomachałam jej na pożegnanie. I wtedy po raz pierwszy dzisiaj Harry na mnie spojrzał. Patrzył z szeroko otwartymi oczami czekając na moją odpowiedź co do propozycji Jessici. Patrzyłam na niego i byłam przez chwilę pod jego urokiem, zanim wróciłam na ziemię. Szybko zabrałam oczy z jego tęczówek i zaczęłam gapić się w okno. Nie będę okazywać żadnych uczuć, zanim nie powie mi o co chodzi.
- Gdzie mieszkasz Alyssa? - Matt zapytał przyjaźnie z przodu samochodu.
Właśnie miałam odpowiedzieć, ale Harry był szybszy.
- Trzeci dom po lewej. - powiedział i kontynuował patrzenie się przez okno. Spojrzałam na niego pytająco i już miałam pytać się w czym tkwi jego problem, ale powstrzymałam się. Nie chciałam dyskutować z nim z przy Matthew, no i byłam teraz zbyt wkurzona by o tym rozmawiać. Frustrował mnie w piekielny sposób. Od tygodnia nie rozmawialiśmy i na siebie nie patrzyliśmy. Nie widziałam go od tygodnia, odkąd uciekł z otwarcia sezonu. I ode mnie.
- Dzięki Matt. - powiedziałam i uśmiechnęłam się nie patrząc na Harrego i zamknęłam drzwi samochodu.
Szłam szybko przez podjazd prosto do drzwi frontowych i usłyszałam jak samochodowe drzwi otwierają się i zamykają. Kiedy się obróciłam, Harry szedł w moją stronę, a Matt odjeżdżał spod mojego domu. Miał na sobie zapiętą pod samą szyję koszulę i czarne spodnie. Jego włosy tak samo jak zwykle-rozwiane, poplątane i idealne. Przewróciłam oczami kontynuując moją drogę po podjeździe by po chwili zamknąć za sobą drzwi. Jakieś pięć sekund później rozległo się pukanie.
- Czego chcesz? - jęknęłam.
- Po prostu otwórz Alyssa. Proszę. - czułam jakby błagał mnie o to przez dobre parę minut,a to było tylko kilka sekund. Otworzyłam. Patrzył na mnie smutny, przestraszony i z błaganiem wypisanym na twarzy. Te wszystkie uczucia mieszały się w jego krystalicznie czystych, zielonych oczach.
- Wystraszyłam cię w sobotę? O to ci chodziło? - skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej. Czułam, że mój dekolt robi się mokry, ale to tylko moje przeczucia.
- Nie, oczywiście, że nie. - zrobił krok bliżej mnie. Przygryzł wargę marszcząc brwi i przełknął ślinę.
- Byłam tylko twoją partnerką do tańca na jedną noc? Czy uciekłeś, bo masz kogoś kto na ciebie czekał? - znowu poczułam w moich oczach sobotnie łzy. Nie chciałam płakać i nie miałam pojęcia dlaczego to było dla mnie takie ważne. Tak trudno mi z tym było. I chciałam to poznać. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale to po prostu jest. I tyle.
Harry pokręcił głową. Podszedł jeszcze bliżej. Tym razem nieco szybciej i uwięził mnie w kącie pod ścianą.
- Nie. - wyszeptał ochryple. Jego ciało dociskało moje i zanim zdążyłam go od siebie odepchnąć, jego miękkie usta przylgnęły do moich. Ujął moją twarz w swoje duże dłonie, a ja próbowałam go odepchnąć, ale moje ciało nie było w stanie się poruszyć. Moje dłonie odnalazły jego klatkę piersiową, a ja odpowiedziałam. Odpowiedziałam na jego pocałunek.
Przygryzł moją górną wargę i zaczął ją delikatnie ssać. Całował mnie zachłannie i namiętnie. Tak jakby był w potrzebie. Jęknęłam kiedy pchnął mnie bardziej w róg ściany i wplotłam palce w jego kręcone włosy. Jego język odnalazł mój, a ja byłam poza kontrolą. Wiadomo, całowałam się już wcześniej z kolesiem, ale żaden pocałunek nawet w najmniejszym stopniu nie przypominał tego.
- Obiecuję Alyssa. - Harry ciężko dyszał kiedy łapał powietrze do ust - Nie chodziło o ciebie. Musiałem zająć się swoimi własnymi problemami. - pocałował mnie ponownie i jęknął kiedy pociągnęłam jego koszulkę by znalazł się bliżej mnie. Badaliśmy nawzajem swoje jamy ustne robiąc więcej rzeczy jakie można zrobić za pomocą ust i języków. Ugryzł moją dolną wargę kiedy znowu się odsunął by nabrać tchu. Robiłam wiele rzeczy w moim życiu, ale nigdy nie czułam się tak jak teraz. Jego usta na moich.
- Powiesz mi? - zapytałam, dysząc. Skinął głową z lekkim uśmiechem pieszcząc cały czas mój policzek.
- Powiem ci. Kiedyś na pewno, Alyssa. Ale proszę nie myśl o tym więcej, zgoda? - spojrzał na moje usta, a potem znowu w moje oczy. Zmieniły się. Teraz krążyło w nich szczęście, nadzieja i powołanie. Na pewno były pełne nadziei.
- Okej. - skinęłam głową.
Nadal o tym myślałam, ale zaufałam mu. Po tym jednym pocałunku-w sumie to po dwóch-jestem w stanie mu zaufać. Wierzę, że jednego dnia, zrozumiem to wszystko. Wierzę, że jednego dnia zrozumiem tego faceta. Wierzę, że powie mi zanim znowu będę musiała go o to zapytać.
- Okej. - powtórzyłam jeszcze raz.
Okej.
*Scream by Munch KLIK
______________________________________
I jest! Piąty rozdział ;>
Miałam ciarki jak pisałam końcówkę!
Strasznie długo mi szło tłumaczenie tego rozdziału-szkoła. Staram się nie zawalić żadnego przedmiotu w tym roku. W końcu za rok matura lol.
Ciesze się bardzo że już ponad 1,000 wyświetleń bloga, jej! :)
I wiem, że malutko jest stałych czytelników no ale..
PRZECZYTAŁAŚ? SKOMENTUJ. DLA CIEBIE TO SEKUNDA, DLA MNIE WIELKA SATYSFAKCJA
I teraz mam bardzo ważne pytanie do was. Pamiętam jak czytałam pierwsze rozdziały tłumaczenia Hired For Styles. Ale blog zniknął. Nie wiem dlaczego.
Oryginał ma prawie 15 milionów czytań. Co myślicie? Może kiedy zakończy się historia misternego Harrego i Alyssy, warto zabrać się za ten fanfikszyn? Piszcie w komentarzach co myślicie.
Kolejny rozdział najpóźniej we wtorek :)
KOCHAM WAS, @Lady_Debil
Zostawiam was z rozdziałem! Miłej lektury!
Świetny, fantastyczny, ZAJEBISTY <3 Końcówka była taka hdhsgduushheudhd. Kocham tego bloga i mam nadzieję, że niedługo będzie 6 rozdział! Awww <3
OdpowiedzUsuńTrzymaj się <3
ILarsy_With_You
no BOSKIE, ZAJEBISTE, CUDOWNE i takie jhadskjasdkl gdybym ja miała takie lektury w szkole to chyba umarałabym z zachwytu!! xD KOCHAM CIĘ!! i czekam z niecierpliwoscią na nexta!! <3 Twoja @Baska69 xx
OdpowiedzUsuńSuper, bardzo mi sie podoba :D czekam na kolejny @Swaggirlnumber1
OdpowiedzUsuńOooo, robi się ciekawie *O* Ciekawe co zatrzymało Harrego *O*
OdpowiedzUsuńI tak, to dobry pomysł, abyś tłumaczyła nastepne fanfiction :D
TruskawkaaxD
Ojeeju! Jaki genialny rozdział! Chociaż Harry trochę zachował się głupio na tym otwarciu sezonu... No, ale jemu trzeba wybaczyć, w końcu to Harry <3
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział ;P to opowiadanie jest ekstra i wiem że tłumaczenie nie jest aż tak łatwei szybkie jak na to wygląda bo sama tłumaczę jeden z fanfictionów więc doceniam twoją prace buziaczki :* @Claudia_Mofo
OdpowiedzUsuńŚwietne , zajebiste , cudowne , wspaniale , super i jeszcze raz zajebiste . Czekam na następny . Jestem stałą czytelniczką . Uwielbiam tego bloga . <3<3 xx
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam dzisiaj te 5 rozdziałów i się zakochałam jezu. Lubię taką fabułę i to wszystko na prawdę jest tajemnicze. Nie mogę się doczekać kiedy będzie nowy rozdział c: Od dzisiaj jestem stałą czytelniczką tego bloga x + I tak to jest genialny pomysł żebyś tłumaczyła jeszcze jedno ff, bo świetnie ci to wychodzi xx
OdpowiedzUsuń